Red Bull wkrótce rozstrzygnie jedną z kluczowych kwestii dotyczących swojej przyszłości w Formule 1. Doradca zespołu, Helmut Marko, potwierdził, że do końca października zapadnie decyzja, kto w sezonie 2026 zostanie partnerem Maxa Verstappena.
Przyszłość Verstappena już wyjaśniona
Holender kilka miesięcy temu uciął spekulacje na temat ewentualnego przejścia do Mercedesa i podpisał nową umowę z ekipą z Milton Keynes, obowiązującą aż do 2028 roku. Jego przyszłość jest więc jasna, ale druga część układanki – obsada drugiego fotela – pozostaje otwarta.
Od kilku lat Red Bull boryka się z trudnościami w znalezieniu stabilnego partnera dla Verstappena. Sergio Pérez, który dołączył do zespołu w 2021 roku, początkowo dawał nadzieję na rozwiązanie problemu, lecz z czasem jego wyniki znacząco spadły. Po bardzo słabym finiszu sezonu 2024 (zaledwie 49 punktów w ostatnich 18 wyścigach) Meksykanin został zastąpiony przez Liama Lawsona.
Nowozelandczyk nie poradził sobie jednak z wymagającą charakterystyką bolidu Red Bulla i już po dwóch nieudanych, bezpunktowych weekendach został odsunięty. W jego miejsce wskoczył Yuki Tsunoda, dotychczas pomijany w kontekście głównego składu. Japończyk również nie zachwycił – w 13 wyścigach zdobył jedynie 9 punktów i prezentuje się słabiej niż Pérez, który od przyszłego roku wróci do F1 w barwach Cadillaca.
Nowa era pod wodzą Mekiesa
Zmiana na stanowisku szefa zespołu – Laurent Mekies zastąpił Christiana Hornera – może oznaczać nieco inne podejście do zarządzania kierowcami. Marko sugeruje, że nowa era nie będzie aż tak bezwzględna w podejmowaniu decyzji, co daje pewną szansę zarówno Lawsonowi, jak i Tsunodzie.
Lawson wciąż pozostaje w orbicie zainteresowań Red Bulla i możliwe, że otrzyma drugą okazję, jeśli Tsunoda nie poprawi formy do końca roku. Alternatywą jest Isack Hadjar, który zaskoczył środowisko już w swoim debiutanckim sezonie – w Grand Prix Holandii stanął na podium, zdobywając 15 punktów, czyli o sześć więcej niż Tsunoda od momentu rozpoczęcia startów w barwach Red Bulla.
Marko podkreśla jednak, że młody wiek i brak doświadczenia mogą być przeszkodą w natychmiastowym awansie Hadjara. Austriak wskazał na przykład Kimi Antonelliego, który w Mercedesie ma problemy z wejściem do Formuły 1, mimo ogromnych oczekiwań.
– „Trzeba mieć odpowiednie doświadczenie. W topowym zespole presja jest znacznie większa, co widać na przykładzie Mercedesa” – wyjaśnił Marko.
