Real Madryt w dziesiątkę rozbił Pachucę. Koncert Courtois i Bellinghama

Jarosław ZającJarosław Zając
22 czerwca 2025 23:11
Real Madryt w dziesiątkę rozbił Pachucę. Koncert Courtois i Bellinghama

Co za wieczór na Klubowych Mistrzostwach Świata! Real Madryt stanął przed scenariuszem, który mógłby złamać każdą inną drużynę – gra w osłabieniu przez niemal cały mecz. A jednak, "Królewscy" nie tylko przetrwali, ale wręcz zdominowali Pachucę, pokazując charakter i niesamowitą siłę ognia. To spotkanie było festiwalem emocji, od wczesnej czerwonej kartki po koncerty indywidualnych geniuszy.

W skrócie:

  • Real Madryt grał w dziesiątkę od 6. minuty po czerwonej kartce dla Raúla Asencio.
  • Mimo gry w osłabieniu, "Królewscy" pokonali Pachucę 3:1 po golach Bellinghama, Gülera i Valverde.
  • Bohaterem spotkania był Thibaut Courtois, który fantastycznymi interwencjami ratował zespół w kluczowych momentach.

Czerwona kartka? Dla Realu to tylko rozgrzewka!

Real Madryt wszedł w ten mecz dosłownie od złej strony, co zresztą jest pewną stałą w tym sezonie. Wystarczyły trzy piłki zagrane za plecy środkowych obrońców i katastrofa gotowa. Raúl Asencio (znowu on!), czując, że Rondón go wyprzedza, złapał go lekko na skraju pola karnego. Mieszanka jego braku rozwagi z cwaniactwem Wenezuelczyka, który teatralnie padł na murawę, skończyła się czerwoną kartką już w 6. minucie gry. Prezentacja Asencio przed nowym trenerem, Xabim Alonso, nie mogła być gorsza – zwłaszcza po sprokurowanym rzucie karnym w meczu z Al Hilal.

Ta niefortunna akcja wywróciła do góry nogami plan Xabiego, który posadził Rodrygo, by wzmocnić środek pola Ardą Gülerem. Real został uwięziony między koniecznością ryzyka, by wygrać, a osłabieniem. Efekt? Lepszy ton w ofensywie, ale też ogromna ekspozycja na kontry Pachuci. I wtedy właśnie na scenę wkroczył on – Thibaut Courtois.

Belgijski cudotwórca, sejf, w którym Real przechowuje tyle zwycięstw, obronił dwa strzały z bliska, ratując skórę kolegom. Meksykański zespół, który wyszedł na boisko z planem na czekanie, nagle musiał zacząć dyrygować. Ale jak się okazało, prowadzenie gry przeciwko dziesięciu graczom Realu to zadanie ponad ich siły.

Gdy inni panikują, oni strzelają

Wszystko układało się po myśli Pachuci, oprócz jednego "drobnego" szczegółu – tej niezwykłej zdolności Realu do pojawiania się pod bramką rywala bez żadnego ostrzeżenia. Żaden inny zespół na świecie nie jest w tym lepszy. Wystarczyła pierwsza wizyta pod bramką Carlosa Moreno. Fran García poczekał na wbiegającego w pole karne Jude'a Bellinghama, a ten lewą nogą posłał bombę nie do obrony. Anglik, który przez ostatnie miesiące wyglądał, jakby połknęła go ziemia, wreszcie się obudził.

Ten gol wystarczył, by Real zapomniał o grze w osłabieniu i ukarał Pachucę po raz drugi, tym razem golem o podziwu godnej geometrii. Akcję zaczął Vinicius, kontynuował Trent, Gonzalo jednym dotknięciem otworzył przestrzeń, a Arda Güler postawił kropkę nad "i". Atak tak harmonijny, jak i zabójczy.

Strzelcy bramek dla Realu MadrytMinuta
Jude Bellingham34'
Arda Güler42'
Federico Valverde69'

Uniwersalny żołnierz i belgijski mur

Z najgorszego Real wyszedł obronną ręką. W przerwie Xabi wpuścił Brahima za Gonzalo, by wydłużyć posiadanie piłki i uczynić resztę meczu bardziej znośną. To jednak nie uchroniło ich przed kłopotami. Zdesperowana Pachuca mocno przycisnęła i tylko kolejne dwie fenomenalne interwencje Courtoisa uchroniły Madryt przed stratą gola. Alarm znów zawył, więc na boisku pojawili się Modrić i Ceballos, by "schłodzić wulkan" i bronić się przez posiadanie piłki.

To oni uspokoili grę, zamieniając ją w swoiste "rondo" i przygotowując grunt pod trzeciego gola, którego po akcji Viniciusa i Brahima zdobył Federico Valverde. Pivote, rozgrywający, strzelec, a na koniec prawy obrońca. Prawdziwy żołnierz uniwersalny. Gol Montiela w końcówce był już tylko drobnym pocieszeniem dla meksykańskiej drużyny, której porażka i pożegnanie z turniejem były już nieuniknione.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!