José Mourinho musiał pogodzić się z bolesną porażką na rynku transferowym podczas ostatniego okna. Choć Portugalczyk precyzyjnie wskazał zawodnika, który miał stać się nowym liderem środka pola Królewskich, władze klubu z Madrytu nie zdołały sfinalizować tej transakcji. Brak porozumienia z Chelsea sprawił, że wymarzony cel trenera ostatecznie zasilił szeregi jednego z najgroźniejszych konkurentów na arenie międzynarodowej.
Według informacji przekazanych przez The Athletic, głównym celem transferowym Mourinho był Enzo Fernández. Argentyńczyk przez wiele tygodni znajdował się w centrum negocjacji, a sztab szkoleniowy widział w nim idealny profil piłkarza, który wniósłby nową jakość do „maszynowni” zespołu z Santiago Bernabéu. Real Madryt ostatecznie zrezygnował z walki o podpis 25-latka, odmawiając zapłacenia ogromnej kwoty, jakiej oczekiwała Chelsea. W efekcie pomocnik przeniósł się do Manchesteru City, gdzie będzie pracował pod wodzą Enzo Mareski.
Kulisy tej sprawy ujawnił Mario Cortegana, ceniony insider Realu Madryt. Dziennikarz podkreślił, że mimo oficjalnych zaprzeczeń płynących z biur klubu, to właśnie Argentyńczyk był numerem jeden na liście trenera. „Ulubioną opcją Mourinho był Enzo Fernandez, mimo że źródła klubowe temu zaprzeczały” — przyznał Cortegana na łamach The Athletic. Ta rozbieżność między oczekiwaniami szkoleniowca a decyzjami zarządu rzuca nowe światło na letnią strategię transferową madrytczyków.
Niepowodzenie w sprawie Fernándeza to kolejny cios dla Mourinho, który tego lata musiał mierzyć się z trudną sytuacją w linii pomocy. Hiszpan, który był uznawany za idealne rozwiązanie problemów Realu, ostatecznie dołączył do Barcelony, co uznano za najgorszy możliwy scenariusz dla ekipy z Madrytu.
