Barcelona wyrasta na absolutnego dominatora wyścigu o mistrzostwo Hiszpanii po 31. kolejce La Liga. Ekipa Hansiego Flicka rozbiła Espanyol 4:1 w derbach Katalonii, wykorzystując kolejny potężny potknięcie Realu Madryt. Przewaga lidera urosła do dziewięciu punktów na siedem meczów przed końcem sezonu.
Real Madryt pod wodzą Alvaro Arbeloi przechodzi przez fatalny okres. Po porażce z RCD Mallorca i przegranej 1:2 z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów, Królewscy zaledwie zremisowali z Gironą. Brak skuteczności w ataku sprawił, że strata do Barcelony jest już niemal niemożliwa do odrobienia. Jeśli zespół nie odwróci losów rywalizacji z Bayernem w rewanżu, cały sezon zostanie uznany za wielką porażkę.
Dominacja Barcelony i strategiczne ryzyko Simeone
Hansi Flick postawił na ofensywę, co przyniosło efekty już w pierwszej połowie derbów. Ferran Torres zdobył dwie bramki, a wynik w końcówce ustalili Lamine Yamal oraz Marcus Rashford. Barcelona przystąpi teraz do rewanżu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z ogromną pewnością siebie, planując odrobienie strat po porażce 0:2 z Atletico Madryt. Z kolei Espanyol przedłużył swoją czarną serię do czternastu meczów bez wygranej w lidze.
Diego Simeone podjął odważną decyzję i w starciu z Sevillą wystawił całkowicie rezerwowy skład. Argentyńczyk oszczędzał kluczowych graczy na rewanż z Barceloną, co skończyło się porażką Atletico 1:2. Sevilla wykorzystala szansę i przerwała serię pięciu meczów bez zwycięstwa. Wygrana nad madrytczykami daje im trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, która w tej kolejce zaczęła punktować z niespotykaną regularnością.
Walka o utrzymanie nabiera tempa, bo cała ostatnia szóstka tabeli uniknęła porażki w tej serii gier. Ostatnie w tabeli Real Oviedo wygrało trzy z ostatnich czterech meczów i traci sześć punktów do bezpiecznej strefy. Elche oraz Levante również seryjnie gromadzą punkty, co zapowiada walkę o ligowy byt do ostatniej kolejki. Losy wielu klubów rozstrzygną się dopiero w 38. serii spotkań.
