Marcus Rashford podjął ostateczną decyzję w sprawie swojej przyszłości. Anglik rezygnuje z ogromnych pieniędzy, aby zagwarantować sobie stały transfer do Barcelony i uniknąć powrotu do Manchesteru.
Napastnik odżył pod wodzą Hansiego Flicka po trudnym okresie i konflikcie z Rubenem Amorimem. Choć w stolicy Katalonii pełni rolę rotacyjną, jego liczby budzą szacunek. W 35 meczach uzbierał 10 bramek oraz 13 asyst, co przekonuje władze klubu do aktywowania klauzuli wykupu. Barcelona zapłaci za niego 30 mln euro, a kwota ta zostanie rozłożona na trzy równe raty po 10 mln euro każda. Piłkarz czuje się w Hiszpanii znakomicie i nie wyobraża sobie ponownego zakładania koszulki Czerwonych Diabłów.
Trudna sytuacja finansowa Barcelony wymusiła na zawodniku dwa poważne poświęcenia. Rashford zaakceptował znaczną obniżkę pensji oraz zrezygnował z części należnych mu bonusów. Deco prowadzi już zaawansowane rozmowy z otoczeniem 28-latka, a warunki kontraktu indywidualnego są w zasadzie ustalone. Hansi Flick mocno naciska na sfinalizowanie tej transakcji, widząc w Angliku wartościowy element swojego zespołu. Manchester United początkowo obawiał się kolejnego wypożyczenia, jednak determinacja samego gracza doprowadziła do porozumienia w sprawie transferu definitywnego.
Ostatnią przeszkodą na drodze do oficjalnego ogłoszenia transakcji są wybory prezydenckie w Barcelonie. Dopiero po ich zakończeniu i prawdopodobnej reelekcji Joana Laporty wszystkie dokumenty zostaną podpisane. Rashford, którego umowa z Manchesterem United obowiązuje do 2028 roku, postawił wszystko na jedną kartę. Jego postawa spotkała się z dużym uznaniem na Camp Nou, gdzie doceniono gotowość do finansowych ustępstw. Wszystkie strony osiągnęły już porozumienie, a ogłoszenie transferu pozostaje jedynie kwestią czasu i dopełnienia formalności po klubowych wyborach.
