Dawid Kroczek znalazł się pod coraz większą presją. Raków Częstochowa fatalnie rozpoczął sezon ligowy, a zdaniem ekspertów jest jeden czynnik, który może obecnie przesądzać o przyszłości szkoleniowca.
Trzy mecze i trzy porażki – tak wygląda początek Rakowa w Ekstraklasie. Częstochowianie pozostają bez punktu, a ostatnio przegrali na wyjeździe z Cracovią 1:2. Choć mają jedno spotkanie zaległe, trudno było spodziewać się takiego startu zespołu mającego walczyć o czołowe miejsca.
Coraz więcej wskazuje na to, że dla przyszłości Dawida Kroczka kluczowe mogą być europejskie puchary. Raków wyeliminował Hammarby i awansował do IV rundy eliminacji Ligi Konferencji. Zdaniem Romana Kołtonia właśnie ten sukces może obecnie chronić szkoleniowca.
– Michał Świerczewski potrafi wymienić trenera w trymiga. Po finale Pucharu Polski pstryknął palcami i nie było Tomczyka. Moim zdaniem Kroczka utrzymuje ta europejska przygoda – powiedział Kołtoń w „Programie Piłkarskim” Meczyków.
Jeszcze dalej poszedł Tomasz Kupisz. W jego ocenie odpadnięcie z Hammarby mogło oznaczać natychmiastowy koniec pracy Kroczka w Częstochowie.
– Całe szczęście, że udało im się przejść Hammarby. Gdyby nie to, to wydaje mi się, że Dawid Kroczek nie pracowałby już w klubie – stwierdził dziennikarz.
Wcześniej Tomasz Włodarczyk z Meczyków informował, że pozycja trenera jest zagrożona, jeśli wyniki szybko się nie poprawią. Według jego doniesień Raków miał nawet sondować Mateusza Stolarskiego jako potencjalnego następcę.
Pod koniec maja częstochowski klub przedłużył umowę z Kroczkiem do czerwca 2028 roku, z opcją dalszej współpracy. Kilka tygodni słabych wyników wystarczyło jednak, by wokół jego przyszłości pojawiły się poważne wątpliwości.

