Raków Częstochowa jako jedyny w Ekstraklasie wciąż nie zdobył choćby punktu. Trzy rozegrane spotkania zakończyły się trzema porażkami, przez co Częstochowianie znaleźli się na samym końcu tabeli. Mimo tak fatalnego początku dostępne prognozy pokazują, że sytuacja Rakowa oceniana jest zupełnie inaczej niż kilku jego ligowych rywali.
Po trzech występach Raków ma na koncie zero punktów i bilans bramkowy 3:6. Żaden inny zespół nie pozostaje już bez zdobyczy punktowej. Częstochowianie mają co prawda jedno zaległe spotkanie, ale trudno było wyobrazić sobie dla nich gorsze wejście w ligowy sezon.
I właśnie tutaj pojawia się pewien paradoks. Pomimo ostatniego miejsca Raków nadal nie jest traktowany jako poważny kandydat do spadku. Według przedstawionych wyliczeń prawdopodobieństwo degradacji częstochowian wynosi obecnie zaledwie 7 procent.
Znacznie gorzej oceniane są perspektywy kilku drużyn znajdujących się obecnie nad Rakowem. Największe zagrożenie przypisano Wieczystej Kraków – 38 procent. Niewiele niżej znajduje się Radomiak Radom z wynikiem 37 procent, natomiast w przypadku Motoru Lublin jest to 35 procent.
Szczególnie trudny moment przeżywa Radomiak. Zespół z Radomia przegrał trzy ostatnie spotkania, a w minionej kolejce został rozbity przez Legię Warszawa aż 0:5. Po czterech meczach ma trzy punkty i bilans bramkowy 4:12, który jest obecnie najgorszy w całej Ekstraklasie. To również jedyny zespół, który rozegrał komplet czterech kolejek i ma już serię trzech porażek.
Motor zdołał natomiast odnieść pierwsze zwycięstwo i zgromadził cztery punkty. Wyliczenia nadal jednak stawiają zespół Mariusza Misiury w ścisłym gronie najbardziej zagrożonych degradacją.
Wysokie prawdopodobieństwo spadku aktualnie przypisuje się również Piastowi Gliwice (30 proc.), a następnie Śląskowi Wrocław i Wiśle Płock (po 26 proc.).
Raków znalazł się więc w nietypowej sytuacji. Na boisku nie zdobył jeszcze ani jednego punktu i zamyka tabelę, ale prognozy wciąż dają mu zdecydowanie większy kredyt zaufania niż wielu rywalom. Z pewnością wynika to z siły kadry na papierze, chociaż wkrótce może się to zmienić, jeśli „Medaliki” nie zaczną w końcu punktować.

