Rafa Yuste zastąpił Joana Laportę na stanowisku prezydenta Barcelony przed nadchodzącymi wyborami. Nowy szef klubu udał się z delegacją do Madrytu na pierwszy mecz półfinału Copa del Rey przeciwko Atletico.
Zmiana na szczycie władz katalońskiego klubu wynika z faktu, że Joan Laporta zrezygnował z funkcji, aby skupić się na walce o czwartą kadencję w marcowych wyborach. Yuste, dotychczasowy wiceprezydent, przejął stery w wyjątkowym momencie. Barcelona musiała przyspieszyć podróż do stolicy Hiszpanii ze względu na ostrzeżenia pogodowe. Po wylądowaniu nowy sternik Blaugrany odniósł się do głośnego odejścia Realu Madryt z projektu Superligi, które nastąpiło zaledwie kilka dni po podobnym ruchu ze strony Dumy Katalonii.
Pytany o decyzję odwiecznego rywala, Yuste uciął spekulacje, twierdząc, że klub przedstawił już swoją wersję i nie ma nic więcej do dodania. Podkreślił jednak, że najważniejsza jest obecnie jedność w hiszpańskim futbolu. To istotna deklaracja człowieka, który jeszcze latem był bliski odejścia do Arabii Saudyjskiej. Teraz zasiądzie w loży honorowej na RiyadhAir Metropolitano, licząc na to, że zespół Hansa Flicka wypracuje solidną zaliczkę przed rewanżem na Spotify Camp Nou i przybliży się do finału.
Dla kibiców brak Laporty na trybunach będzie dziwnym doświadczeniem, ale były prezydent jest obecnie faworytem głosowania zaplanowanego na połowę marca. O miano szefa klubu powalczą z nim także Victor Font oraz Marc Ciria. Zanim jednak socios pójdą do urn, drużyna musi skupić się na boisku. Wygrana w Madrycie byłaby idealnym otwarciem krótkiej ery Yustego, dając Barcelonie szansę na drugi z rzędu finał Pucharu Króla i uspokajając nastroje wokół gabinetów przy Arístides Maillol.
