Emma Raducanu podpisała kontrakt z Uniqlo wart 3,5 mln dolarów rocznie. Brytyjka wraca także do współpracy z trenerem Markiem Petcheyem przed turniejem w Indian Wells.
Decyzja o zmianie sponsora z Nike na japońską markę wywołała falę dyskusji w mediach społecznościowych. Krytycy zarzucają tenisistce, że nie zasługuje na tak wysokie kwoty ze względu na brak sukcesów od czasu wygranej w US Open w 2021 roku. Zapominają jednak, że Raducanu to nie tylko sportowiec, ale potężna marka osobista. Jej zasięgi na Instagramie i TikToku oraz obecność na rynku brytyjskim i chińskim sprawiają, że dla Uniqlo jest to opłacalna inwestycja biznesowa.
Greg Rusedski uważa, że kontrakty nie zawsze zależą od miejsca w rankingu, a firma wykonała dokładne kalkulacje przed podpisaniem umowy. Raducanu wróciła już do czołowej trzydziestki zestawienia WTA, co jest istotnym osiągnięciem po serii problemów zdrowotnych. Japoński gigant liczy na to, że 23-latka odzyska formę, wróci do pierwszej dziesiątki i ponownie zacznie walczyć o tytuły wielkoszlemowe. Na ten moment kluczowe jest jednak generowanie zainteresowania mediów, co tenisistka robi doskonale.
W sztabie zawodniczki znów pojawił się Mark Petchey, który ma pomóc w Indian Wells oraz potencjalnie w Miami. Ich relacja ma charakter tymczasowy, ponieważ szkoleniowiec nie zamierza rezygnować z pracy eksperta w Tennis Channel. Powrót Petcheya wnosi do obozu Raducanu potrzebną radość po trudnym początku 2026 roku. Nowy sponsor i zmiany w sztabie mają stać się fundamentem do odbudowania formy fizycznej oraz uciszenia wątpiących w jej pasję do tenisa.
