Tottenham wyrasta na głównego chętnego do pozyskania Cody'ego Gakpo, ale negocjacje z Liverpoolem zapowiadają się na wyjątkowo trudne. Jak donoszą media, klub z Anfield nie zamierza ułatwiać zadania ligowemu rywalowi i stawia twarde warunki finansowe.
Władze Liverpoolu jasno określiły swoje stanowisko: sprzedaż Holendra wchodzi w grę tylko wtedy, gdy Tottenham wyłoży na stół ponad 70 milionów funtów. To jednak nie wszystko, ponieważ ekipa z Merseyside zgodzi się na odejście swojego asa wyłącznie pod warunkiem znalezienia dla niego idealnego następcy. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że okno transferowe powoli dobiega końca, a Gakpo ma za sobą udany sezon, w którym zdobył 12 bramek w 32 startach w Premier League. Jego przyszłość stała się tematem spekulacji po tym, jak z klubem pożegnał się Arne Slot.
Wielkie wydatki i taktyczne plany De Zerbiego
Roberto De Zerbi widzi w Gakpo kluczowy element swojej układanki ze względu na jego agresywny styl gry i bezpośrednie ataki na bramkę. Wszechstronność zawodnika, który może grać zarówno na lewym skrzydle, jak i w środku pola, jest dla Spurs niezwykle atrakcyjna, zwłaszcza w obliczu planowanych odejść Mikey'a Moore'a oraz Manora Solomona. Nowy nabytek miałby nie tylko wypełnić lukę na flance, ale również stanowić realną konkurencję dla Dominica Solanke w formacji ofensywnej londyńskiego zespołu.
Realizacja tego transferu stoi jednak pod dużym znakiem zapytania z powodów finansowych. Tottenham wydał już tego lata blisko 240 milionów funtów i może zostać zmuszony do sprzedaży graczy, zanim dokona kolejnej tak dużej inwestycji. Dodatkowym utrudnieniem są równoległe starania o pozyskanie Savinho z Manchesteru City. Liverpool traktuje Gakpo jako niezwykle cenny atut i liczy na to, że zawodnik pozostanie na Anfield na kolejny sezon, chyba że Spurs zdecydują się spełnić wygórowane żądania finansowe.
