Michał Kaput miał być ogłoszony nowym piłkarzem Śląska Wrocław w końcówce okna transferowego. Wszystko zablokował w ostatniej chwili Radomiak Radom – informuje Łukasz Gikiewicz.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez „Gikiego”, przejście Michała Kaputa do ekipy z Wrocławia było bardzo bliskie finalizacji rozmów. Jak zauważył Gikiewicz, transfer „wysypał się na ostatniej prostej”, choć wcześniej wszystko było już niemalże dogadane.
Powodem tak nagłej zmiany stanowiska Radomiaka Radom nie były kwestie finansowe, lecz sytuacja kadrowa wynikająca z problemów zdrowotnych w zespole. Decyzja o zatrzymaniu zawodnika zapadła w momencie, gdy klub otrzymał potwierdzenie o długiej przerwie innego gracza środka pola.
Chodzi o problemy zdrowotne Roberto Alvesa. Radomski klub oficjalnie potwierdził, że pomocnik musiał poddać się operacji kręgosłupa w Szwajcarii. U zawodnika, którego zabrakło w składzie na mecz z Jagiellonią Białystok, zdiagnozowano przepuklinę krążka międzykręgowego z uciskiem na nerw.
Zabieg odbył się w miniony wtorek, a prognozy co do powrotu piłkarza na boisko nie są optymistyczne. Przerwa potrwa co najmniej osiem tygodni, co oznacza, że Alves pojawi się w grze najwcześniej w drugiej połowie kwietnia. Istnieje jednak ryzyko, że absencja potrwa do połowy maja, przez co jego występy w końcówce obecnego sezonu Ekstraklasy są niepewne.
Na ostatniej prostej wysypał się transfer Michała Kaputa do Śląska Wrocław. Wszystko było już prawie dogadane ale wtedy transfer zablokował Radomiak przez kontuzję Roberto Alvesa. #1ligastylzycia #gikinews
— Lukasz Gikiewicz (@gikiewiczlukasz) February 26, 2026
