Formuła 1 to nie tylko walka na torze, ale i potężne zaplecze technologiczne. FIA od 15 lat rozwija system RaceWatch, który stał się cyfrowym mózgiem zarządzającym każdym Grand Prix.
Platforma stworzona we współpracy z firmą Catapult przetwarza w czasie rzeczywistym około 200 sygnałów wideo i audio. Wykorzystuje nie tylko przekaz telewizyjny, ale i sieć kamer CCTV, kamery nad stanowiskami serwisowymi oraz te umieszczone w panelach startowych. Chris Bentley z FIA ujawnia, że system zintegrowano z ponad 300 czujnikami w bolidach, co pozwala monitorować telemetrię, ciśnienie w oponach, a nawet proces ich nagrzewania w garażach. Dzięki sztucznej inteligencji RaceWatch potrafi samodzielnie wykryć anomalie, takie jak zbyt wolna jazda czy wypadnięcie z trasy, natychmiast alarmując dyrekcję wyścigu.
Rewolucja objęła również kontrolę limitów toru. Dawniej FIA polegała na sędziach obserwujących zakręty, co było czasochłonne. Dziś AI automatycznie przetwarza 95% takich incydentów, pozostawiając zaledwie 5% do ręcznej weryfikacji. System rozpoznaje kształt bolidu i na podstawie markerów ocenia, czy doszło do przewinienia. Od 2025 roku nowością będą kamery na polach startowych, które wyeliminują błędy czujników ruchu. Pozwoli to karać za falstarty nawet wtedy, gdy tradycyjny sensor nie zarejestruje anomalii, co miało miejsce w przypadku Lando Norrisa podczas GP Arabii Saudyjskiej w 2024 roku.
Każdy incydent trafia do cyfrowego archiwum Catapult FIA Hub, gdzie sędziowie mają dostęp do zsynchronizowanej mozaiki wideo i danych telemetrycznych. Pozwala to na zachowanie spójności decyzji poprzez błyskawiczne porównanie obecnych zdarzeń z sytuacjami z przeszłości. System stale ewoluuje, reagując na błędy. Po incydencie z Lance’em Strollem w 2023 roku, gdy bolid zatrzymał się w martwym polu kamer, wprowadzono algorytm szacujący pozycję auta na podstawie ostatniego sygnału GPS. Od 2026 roku FIA planuje jeszcze większą transparentność, przesyłając zespołom dokładne nagrania wideo stanowiące podstawę nałożonych kar.
