Dzisiejszy wieczór na Allianz Arena w Monachium przejdzie do historii. Paryż Saint-Germain zmierzy się z Interem Mediolan w wielkim finale Ligi Mistrzów 2024/25. Dla jednych to szansa na pierwszy triumf w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych świata, dla drugich - możliwość powrotu na szczyt po 15 latach. Statystyki, rekordy i historie indywidualne splatają się w fascynującą opowieść przed tym spektakularnym starciem.
W skrócie:
- To pierwsze w historii spotkanie między PSG a Interem, a dopiero drugi finał Ligi Mistrzów między drużynami z Francji i Włoch
- Inter gra w swoim siódmym finale tych rozgrywek (triumfy w 1964, 1965 i 2010), zaś PSG w drugim (poprzednio porażka z Bayernem w 2020)
- Na czele paryskiej ofensywy stoi Ousmane Dembélé z 8 golami i 4 asystami w obecnej edycji, natomiast Lautaro Martínez ma szansę zostać pierwszym graczem Interu z 10 golami w jednym sezonie europejskich pucharów
Monachium jako świadek historii dla PSG?
Monachium już pięciokrotnie gościło finał najważniejszych klubowych rozgrywek Europy. Co ciekawe, w każdym z czterech poprzednich przypadków trofeum podnosiła drużyna, która wygrywała je po raz pierwszy w historii (Nottingham Forest w 1979, Olympique Marsylia w 1993, Borussia Dortmund w 1997, Chelsea w 2012). Ta statystyka z pewnością dodaje otuchy paryżanom, którzy wciąż czekają na swój pierwszy triumf.
PSG to drużyna, która rozegrała już 167 meczów w Lidze Mistrzów bez zdobycia trofeum - więcej takich spotkań na koncie mają tylko Arsenal (211), Dynamo Kijów (185) i Atlético Madryt (176). Ewentualne zwycięstwo w dzisiejszym meczu uczyniłoby z PSG zespół z największą liczbą spotkań przed pierwszym triumfem, pobijając rekord Manchesteru City, który potrzebował 117 meczów.
A jak wygląda ta edycja rozgrywek dla francuskiego zespołu? To dla nich rekordowy sezon - nigdy wcześniej nie wygrali tylu meczów (10) ani nie strzelili tylu goli (33) w jednej kampanii europejskiej. Dodatkowo oddają średnio 18,6 strzału na mecz, co jest ich najlepszym wynikiem od początku prowadzenia tych statystyk w sezonie 2003/04.
Nerazzurri gotowi na powrót na szczyt Europy
Inter Mediolan staje przed szansą na czwarty triumf w tych elitarnych rozgrywkach. Ostatni raz "Nerazzurri" wznieśli puchar w 2010 roku pod wodzą José Mourinho, a w ubiegłym sezonie przegrali w finale z Manchesterem City. Teraz, prowadzeni przez Simone Inzaghiego, chcą uniknąć losu ośmiu innych trenerów, którzy przegrali co najmniej dwa finały.
W drodze do finału zespół z Mediolanu imponował skutecznością ofensywną. Inter zdobył już 26 bramek w tej edycji Ligi Mistrzów, wyrównując swój rekord z sezonu 2002/03. Co więcej, w każdym z sześciu meczów fazy pucharowej strzelali minimum dwa gole i mogą zostać dopiero trzecią drużyną w historii, która zdobędzie co najmniej dwie bramki w każdym meczu fazy pucharowej łącznie z finałem.
Imponujący jest również fakt, że Inter przegrywał w tej edycji rozgrywek tylko przez 1,2% całkowitego czasu gry. Tracili prowadzenie zaledwie w trzech meczach i nigdy na dłużej niż 370 sekund - konkretnie 285 sekund przeciwko Bayerowi Leverkusen, 370 przeciwko Bayernowi Monachium i 343 przeciwko Barcelonie.
Pojedynki indywidualne, które mogą zadecydować o wyniku
Oczy kibiców z pewnością będą zwrócone na Ousmane'a Dembélé, który uczestniczył już w 12 golach PSG w tej edycji (8 bramek, 4 asysty) - to rekord klubu w pojedynczym sezonie Ligi Mistrzów. Po drugiej stronie boiska czeka Lautaro Martínez, który strzelał gole w 1/8 finału, ćwierćfinale i półfinale. Jeśli trafi również w finale, dołączy do elitarnego grona pięciu zawodników, którzy dokonali tej sztuki.
Ciekawie zapowiada się także rywalizacja pomiędzy młodym talentem PSG - João Nevesem, a doświadczonymi pomocnikami Interu. Portugalczyk wykonał najwięcej pressingu o wysokiej intensywności w tegorocznej edycji (824), a także zaliczył 57 odbiorów. Od sezonu 2006/07 tylko Gennaro Gattuso (64 w sezonie 2006/07, 59 w 2007/08) i Javier Mascherano (70 w 2007/08) zaliczyli więcej.
Równie imponujący jest inny pomocnik PSG - Vitinha. Portugalczyk wykonał najwięcej podań pod pressingiem przeciwnika (665) w tej edycji Champions League. Kompletnie podał też najwięcej piłek w ogóle (1222) - więcej w historii tych rozgrywek miał tylko Xavi w sezonach 2012/13 (1299) i 2010/11 (1244).
Nie można też zapomnieć o kapitanie PSG Marquinhosie, który mógłby rozegrać swój 107. mecz w tych rozgrywkach. Tylko Gianluigi Buffon i Zlatan Ibrahimović (po 124) mają więcej występów w historii Ligi Mistrzów bez zdobycia trofeum. Piłkarz może dziś przerwać tę passę.
Doświadczenie kontra pragnienie pierwszego triumfu
Inter w dużej mierze opiera się na doświadczonych zawodnikach - aż 43,3% minut w ich meczach Ligi Mistrzów rozegrali piłkarze po 30. roku życia. To drugi najwyższy wynik w tej edycji po Atlético Madryt (43,5%). Francesco Acerbi, który strzelił kluczowego gola w półfinale z Barceloną, może zostać czwartym najstarszym zawodnikiem z pola, który wystąpi w finale Ligi Mistrzów (37 lat i 110 dni).
Z kolei PSG prowadzone przez Luisa Enrique stoi przed szansą spełnienia wielkiego marzenia katarskich właścicieli. Hiszpański szkoleniowiec może zostać szóstym trenerem, który wygra Ligę Mistrzów z dwoma różnymi klubami - wcześniej triumfował z Barceloną w 2015 roku.
Francuskie kluby wygrały zaledwie dwa z piętnastu finałów europejskich pucharów: jeden z siedmiu w Pucharze Europy/Lidze Mistrzów, jeden z trzech w Pucharze Zdobywców Pucharów i żadnego z pięciu w Pucharze UEFA/Lidze Europy. Czy PSG przełamie dziś tę niechlubną passę?
