Damian Michalski opuścił boisko w 61. minucie wygranego meczu z Lechią Gdańsk z powodu problemów zdrowotnych, co nie przeszkodziło KGHM Zagłębiu Lubin w awansie na fotel wicelidera Ekstraklasy. Obrońca podkreślił, że mimo braków technicznych, o zwycięstwie zdecydowało zaangażowanie całego zespołu.
W 61. minucie spotkania z Lechią Gdańsk Damian Michalski został zmuszony do opuszczenia murawy. Obrońca Zagłębia Lubin wyjaśnił, że decyzja o zejściu była podyktowana profilaktyką:
„Pojawiły się u mnie delikatne problemy ze zdrowiem i nie było sensu ryzykować, aby wyszło z tego coś poważniejszego”.
Miejsce Michalskiego zajął Igor Orlikowski, który według słów schodzącego defensora „dowiózł to czyste konto do końcowego gwizdka sędziego”. Michalski przyznał, że żałuje braku możliwości pomocy kolegom w końcówce, ale uznał uniknięcie poważniejszego urazu za priorytet.
Zwycięstwo nad Lechią pozwoliło Zagłębiu Lubin zostać wiceliderem PKO BP Ekstraklasy. Damian Michalski zaznaczył jednak, że zespół zachowuje spokój:
„To pokazuje przede wszystkim, jaką świetną pracę wykonaliśmy, natomiast nie popadamy w huraoptymizm, bo sezon jest długi i do jego końca zostało jeszcze sporo meczów”.
Defensor odniósł się także do postawy drużyny, wskazując na jej mocne i słabe strony.
„Czasami brakuje nam umiejętności, ostatniego podania, czy chłodniej głowy pod bramką rywala, ale zaangażowania i charakteru nigdy nie można nam odmówić” – podkreślił piłkarz.
W następnej kolejce lubinianie podejmą u siebie Wisłę Płock. Michalski nie kryje sentymentu do tego rywala:
„Cieszę się z tego spotkania, bo w Wiśle Płock przeżyłem fantastyczne lata. Mam nadzieję, że zdobędziemy trzy punkty, bo na własnym stadionie czujemy się naprawdę dobrze”.
