Veljko Nikitović, dyrektor sportowy Arki Gdynia, na łamach Canal+ ujawnił kulisy zakończenia współpracy z trenerem Dawidem Szwargą.
Rozstanie z Dawidem Szwargą wywołuje w Gdyni mieszane uczucia, zwłaszcza w pionie sportowym, który był architektem tego projektu. Dyrektor sportowy Veljko Nikitović nie ukrywa, że skrócenie współpracy, która pierwotnie miała obowiązywać do 30 czerwca, jest dla niego osobiście trudnym doświadczeniem. Podkreśla on, że kandydatura Szwargi była jego autorskim pomysłem, który uzyskał aprobatę właściciela klubu oraz prezesa.
„Wiecie jak jest. Czasami w piłce dochodzi do zmęczenia materiału, jakby te styki się przepalają. To rozstanie było dla mnie w pewnym sensie rozczarowujące” – przyznaje Nikitović.
Mimo emocjonalnego podejścia do sprawy, nadrzędnym argumentem dla Gdynian stał się interes sportowy i walka o ligowy byt. Jak zaznacza dyrektor:
„Z drugiej strony, musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by utrzymać Ekstraklasę dla Arki. To jest podstawowy cel”.
Do przełomu w relacjach na linii klub–trener doszło podczas cyklicznego spotkania, które w założeniu miało służyć jedynie omówieniu porażki w Kielcach oraz problemów zespołu w meczach wyjazdowych. Nikitović zdradził, że zarząd nie udawał się na tę rozmowę z zamiarem wręczenia wypowiedzenia. To postawa samego szkoleniowca zmieniła dynamikę wydarzeń, gdy zaczęto analizować słabą postawę Arki poza własnym stadionem, gdzie – poza spotkaniem w Płocku – drużyna regularnie traciła punkty.
„Trener Dawid zachował się kapitalnie, wykazał się dużą autorefleksją. Powiedział, że być może ta przerwa na kadrę to najlepszy moment, by zespół dostał inny bodziec. Uznał, że taki radykalny krok może spowodować, że zespół się obudzi. Rozstaliśmy się za porozumieniem stron, z dużą klasą ze strony trenera” – relacjonuje przebieg negocjacji dyrektor sportowy.
Włodarze klubu z Gdyni zwracają uwagę, że na decyzję o dymisji nałożyło się wiele czynników, w tym również te natury pozasportowej. Nikitović wskazał na widoczne wyczerpanie zarówno zespołu, jak i samego szkoleniowca, który w ostatnim czasie musiał mierzyć się z dodatkowym obciążeniem psychicznym.
„Prawdopodobnie zespół był już trochę zmęczony, ale i trener czuł wyczerpanie tymi wszystkimi rzeczami. Dodatkowo, w ostatnich dniach spotkała go przykra historia rodzinna, co też miało wpływ na ogólną sytuację” – tłumaczy przedstawiciel Arki.
Mimo przedwczesnego rozstania, w klubie panuje przekonanie o wysokich kompetencjach Szwargi. Nikitović z dużym uznaniem wypowiada się o etosie pracy, jaki wprowadził sztab szkoleniowy.
„Szkoda mi bardzo, bo widziałem, ile pracy zostało włożone, jaki jest etos pracy sztabu i samego trenera Dawida. Trzymam za niego kciuki, bo uważam, że to jest bardzo dobry trener i bardzo dobry człowiek. Mam nadzieję, że szybko wróci na szlak” – kończy dyrektor sportowy.
