Alexander Zverev wkracza w nową erę swojej kariery po wyczekiwanym triumfie w Roland Garros. Niemiec, który wcześniej przegrał trzy finały wielkoszlemowe, w końcu sięgnął po upragniony tytuł, pokonując w finale Flavio Cobolliego. To zwycięstwo przerwało niesamowitą serię dziewięciu kolejnych triumfów wielkoszlemowych należących do Jannika Sinnera i Carlosa Alcaraza. Obecnie trzeci tenisista świata udowodnił, że potrafi wytrzymać gigantyczną presję, która narastała wokół niego przez lata obecności w ścisłej czołówce ATP.
John Lloyd w rozmowie z Tennis365 zauważył, że sukces w Paryżu był dla Niemca kwestią „być albo nie być” w kontekście mentalnym. Były brytyjski tenisista uważa, że gdyby Zverev przegrał tamten finał, prawdopodobnie nigdy nie podniósłby się po takim ciosie. „Myślę, że nie mówiło się wystarczająco dużo o tym, pod jak wielką presją był we Francji. Gdyby to zawalił, szczerze mówiąc, nie sądzę, by kiedykolwiek wygrał Szlema. Musiał wygrać i to zrobił” – ocenił Lloyd, analizując przełomowy moment w karierze 29-latka.
Nowe oblicze mistrza na trawiastych kortach Wimbledonu
Wimbledon pozostaje statystycznie najsłabszym turniejem dla Zvereva, który nigdy nie dotarł tu do ćwierćfinału. Rozstawiony z numerem drugim zawodnik zmierzy się w czwartej rundzie z Jirim Lehecką, mając szansę na poprawienie życiowego osiągnięcia w Londynie. Lloyd przewiduje, że po zdobyciu pierwszego tytułu wielkoszlemowego, Niemiec zacznie grać z dużo większą swobodą. „Zrzucenie tego ciężaru z pleców jest ogromne. Teraz rozluźni ramiona i będzie niebezpieczny” – zapowiada ekspert, widząc w nim głównego rywala dla Sinnera i Alcaraza.
Zverev ma na koncie 25 tytułów, w tym złoto olimpijskie i siedem zwycięstw w turniejach Masters 1000, ale to właśnie brak wielkoszlemowego pucharu był jego największą bolączką. Lloyd podkreśla, że choć finał w Paryżu nie stał na najwyższym poziomie sportowym, to najważniejsza była umiejętność znalezienia drogi do zwycięstwa. Teraz, gdy Niemiec posiada już ten atut w swoim dorobku, jego pewność siebie ma wzrosnąć do poziomu, który pozwoli mu regularnie rzucać wyzwanie najmłodszym liderom rankingu, o ile tylko zachowa głód sukcesów.
