Górnik po raz pierwszy od 25 lat awansował do finału Pucharu Polski, pokonując Zawiszę w meczu, który trener Michal Gašparík opisał jako ciężki i nieładny — ale jednocześnie taki, którego wygrywanie uważa za element procesu budowania mentalności swojej drużyny.
Historyczny awans Górnika do finału pucharu Gašparík skomentował z wyraźnym wzruszeniem.
„Nie chce mi się wierzyć, że taka duża marka jak Górnik czekała aż 25 lat na finał" — przyznał szkoleniowiec.
Sięgnął jednocześnie po anegdotę, która ujawnia coś o atmosferze wokół drużyny. Kilka miesięcy temu, po pierwszej rundzie rozgrywek, nieznajomy mężczyzna podszedł do niego na stacji benzynowej i powiedział, że zmienił termin własnego wesela z 2 maja — bo był pewien, że tego dnia Górnik zagra w finale.
„I tak jest!" — skomentował trener.
Samo spotkanie z Zawiszą nie dostarczyło widowiska. Gašparík bez owijania w bawełnę przyznał, że mecz był „nieładny", a o awansie zdecydowała pojedyncza sytuacja bramkowa, bo klarownych okazji po obu stronach brakowało. Wpisuje się to jednak w jego filozofię:
„Uczymy się wygrywać nawet takie nieładne spotkania" — zaznaczył, wskazując, że w pucharach liczy się wynik, nie estetyka.
