Przed piątkowym meczem z Polonią Warszawa trener Ante Šimundža ujawnił, że nieobecność Patryka Sokołowskiego nie musi być problemem — Wrocławianie mają zaskakująco szerokie możliwości obsadzenia środka pola, w tym zawodnika, którego dotąd eksploatowali zupełnie inaczej.
Brak Patryka Sokołowskiego otwiera drzwi dla wychowanków klubowej akademii. Šimundža nie ma wątpliwości, że młodzi są gotowi:
„Ciućka, Markowski i Wojtczak mogą wejść w każdym momencie" — zaznaczył szkoleniowiec.
Trener dopuścił też inne, mniej oczywiste wyjście. Michał Rosiak, pozyskany do drużyny jako prawy obrońca lub wahadłowy, ma w swoim CV grę na środku pola z czasów angielskich. Šimundža nie wyklucza sięgnięcia po to doświadczenie — podobnie jak wcześniej wykorzystał wszechstronność Yehora Matsenki.
„Wszystko będzie zależało od konieczności rotacji" — zastrzegł.
Šimundža wprost przyznał, że dysponuje trójką zawodników o wyraźnie różnych profilach — Timotejem Jamborem, Luką Marjanaciem i Przemysławem Banaszakiem — i traktuje to jako atut, nie dylemat.
„Cała trójka może też zagrać razem. Dla mnie to duży przywilej" — powiedział trener, podkreślając, że każdy z nich jest ważny dla zespołu niezależnie od tego, czy pojawia się w wyjściowym składzie.
Na obrzeżach tej układanki pozostaje Marko Diaković. Szkoleniowiec nie zostawia go jednak bez słowa wsparcia:
„Jest profesjonalistą i przykłada się do każdego treningu. Wiem, że gdy dostanie szansę, to ją wykorzysta."
