Więcej o klubie: Legia Warszawa →

Prezydent Nawrocki na pomoc... Legii? Zaskakujący telefon!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
Prezydent Nawrocki na pomoc... Legii? Zaskakujący telefon!

Piotr Ceran, znany szerzej jako „Staruch”, zadzwonił do studia Kanału Zero, by prosić prezydenta Karola Nawrockiego o interwencję w sprawie swojego wyroku. Choć gniazdowy Legii Warszawa nie usłyszał twardej deklaracji, prezydent przyznał na antenie, że okoliczności ukarania kibica wydają się budzić wątpliwości natury logicznej, a sprawa zostanie poddana analizie na początku przyszłego roku. To może oznaczać, iż głowa państwa pomoże warszawskiemu klubowi w przywróceniu dopingu z udziałem człowieka, bez którego wielu ze stolicy nie wyobraża sobie trybun.

Telefon do studia i prośba do prezydenta

Podczas programu z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego doszło do bezpośredniej wymiany zdań z Piotrem Ceranem, wieloletnim gniazdowym stołecznego klubu. Ceran zwrócił się z prośbą o ułaskawienie w związku z dwuletnim zakazem stadionowym. Prezydent, powołując się na znajomość tematu z doniesień medialnych, zachował dystans, podkreślając, że nie dysponuje jeszcze aktami sprawy. Zaznaczył, że prawo łaski to jego wyłączna prerogatywa, a jego kancelaria od dwóch miesięcy prowadzi szczegółowy przegląd wszystkich wpływających wniosków.

Mimo braku natychmiastowej decyzji, Nawrocki skomentował istotę problemu. Stwierdził, że sytuacja, w której osoba odpowiedzialna za prowadzenie dopingu otrzymuje zakaz wstępu na „gniazdo”, wygląda na nielogiczną. Prezydent zapowiedział, że wiążące decyzje w sprawach ułaskawień – w tym potencjalnie w sprawie Cerana – będą podejmowane na początku nadchodzącego roku, dopiero po wnikliwej analizie dokumentacji sądowej.

Sprawa dotyczy incydentu po marcowym meczu w Lublinie, za który sąd ukarał Piotra Cerana dwuletnim zakazem stadionowym. Powodem było „przebywanie w miejscu nieprzeznaczonym dla publiczności”, czyli na płocie, skąd prowadzony był doping. Gniazdowy Legii w swoim oświadczeniu punktuje absurdy tego orzeczenia, wskazując, że posiadał oficjalny identyfikator od działu bezpieczeństwa Motoru Lublin, który uprawniał go do przebywania w tym konkretnym miejscu.

Ceran zwraca również uwagę na kontrowersyjne okoliczności uprawomocnienia się wyroku. Korespondencja z sądu była awizowana w czasie, gdy przebywał on w Angoli. Po powrocie z ponad trzytygodniowej podróży wnioskował o przywrócenie terminu, co jednak spotkało się z odmową sądu. W uzasadnieniu sędzia wskazał, że oskarżony powinien był przewidzieć toczące się postępowanie i nie wyjeżdżać na urlop bez zabezpieczenia odbioru pism.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!