Prezes Śląska naciskany przez kibiców? Wyciekły kulisy rozmów

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
4 marca 2026 13:46
Prezes Śląska naciskany przez kibiców? Wyciekły kulisy rozmów

Jarosław Królewski ujawnił, że prezes Śląska Wrocław, Remigiusz Jezierski, miał przyznać się do ulegania naciskom własnego środowiska kibicowskiego w kwestii niewpuszczenia fanów z Krakowa.

Według relacji Królewskiego, Remigiusz Jezierski podczas trójstronnych rozmów pomiędzy Śląskiem, Wisłą a prezesem PZPN miał wprost przyznać, że jego decyzja o niewpuszczeniu zorganizowanej grupy gości nie wynika z realnych przesłanek bezpieczeństwa, lecz z wewnętrznej sytuacji w klubie.

 „Podczas trójstronnej rozmowy z Cezarym Kuleszą, prezes Remigiusz Jezierski przyznał otwarcie, że jest w tej sprawie naciskany przez własnych kibiców” – wyjawił Królewski w rozmowie z serwisem „Meczyki”.

Prezes Wisły nie szczędził przy tym gorzkich słów pod adresem Jezierskiego, sugerując, że uleganie takiej presji dyskwalifikuje go jako osobę zarządzającą profesjonalnym klubem.

„Jeśli nie ma odwagi powiedzieć tego publicznie, to powinien zrezygnować ze stanowiska. Piłka potrzebuje ludzi, którzy mówią prawdę” – dodał. 

Królewski zaznaczył, że nie zamierza dłużej tolerować sytuacji, w której decyzje uderzające w jego społeczność, sponsorów i akcjonariuszy zapadają w atmosferze „uśmiechów w radiu” i opowieściach o tym, że komuś „wydaje się”, że może dojść do incydentów.

Wisła Kraków postawiła twarde ultimatum: jeśli do klubu nie wpłynie rzetelna i merytoryczna dokumentacja od służb lub gospodarzy, potwierdzająca zagrożenie dla życia lub zdrowia, drużyna nie wybiegnie na murawę we Wrocławiu.

Królewski podkreśla, że narracja o rzekomym ryzyku jest naciągana, przypominając, że kibice Wisły podróżowali po całej Europie i kraju w ostatnich sezonach bez ani jednego incydentu. 

„Koniec z tym pajacowaniem. Skoro twierdzą, że nie potrafią zabezpieczyć spotkania dla 2000 kibiców gości, to znaczy, że bezpieczeństwo nie jest zapewnione w ogóle. W takim razie proszę natychmiast zamknąć ten mecz dla wszystkich” – grzmi prezes „Białej Gwiazdy”.

Władze klubu z Reymonta są świadome, że tak radykalny krok może wiązać się z dotkliwymi sankcjami. Królewski zadeklarował jednak gotowość na przyjęcie ujemnych punktów oraz wielomilionowych kar finansowych, stawiając zasady ponad doraźny wynik sportowy. Jednocześnie zapowiedział, że jeśli policja dostarczy argumentację, która okaże się nieprawdziwa, sprawa znajdzie swój finał w sądzie. 

„Nie pozwolę na to, żeby ktoś podejmował arbitralne decyzje uderzające w nasz klub bez twardych dowodów. Najwyraźniej w tym kraju nie potrafimy budować normalnych organizacji bez rzucania kłód pod nogi” – podsumował właściciel Wisły Kraków.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!