Michael Ameyaw opowiedział wprost o sytuacji, z którą miał spotykać się podczas gry w Rakowie Częstochowa. Jak relacjonuje obecny zawodnik Korony Kielce, część kibiców z „młyna” nie skandowała przed meczami nazwisk czarnoskórych piłkarzy, a w jego przypadku powodem miało być właśnie pochodzenie.
W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą 26-latek nie owijał w bawełnę. Opisał zwyczaj, który jego zdaniem funkcjonował wśród części najbardziej zagorzałych fanów Rakowa.
– Wśród kiboli w Rakowie jest taki niechlubny zwyczaj, że czarnoskórych zawodników przed meczem się nie wyczytuje. Cały stadion poza nimi normalnie skanduje nazwiska – powiedział Ameyaw.
Piłkarz zaznaczył przy tym, że nie generalizować w tej kwestii. Przywołał sytuację z udziałem swojej narzeczonej, z którą skontaktował się jeden z fanów Rakowa.
– Napisał jej SMS-a, żebym się nie przejmował, że to jest jedynie grupka ludzi na tym „młynie”, która jest do mnie sceptycznie nastawiona ze względu na kolor skóry. Dlatego nie wyczytują mojego nazwiska – relacjonował.
Pytany o innych czarnoskórych zawodników Rakowa, wskazał, że podobnie miało być także i w ich przypadku. Jednocześnie mocno podkreślił, że nie utożsamia całego ruchu kibicowskiego z takim zachowaniem.
– To tylko pokazało mi, żeby nigdy nie wrzucać wszystkich ludzi do jednego wora – zaznaczył.
Ameyaw od września 2026 roku jest zawodnikiem Korony Kielce. W obecnym sezonie Ekstraklasy rozegrał siedem spotkań. Według Transfermarkt jego wartość rynkowa wynosi 1,5 mln euro.

