Dla Legii Warszawa zbliżające się okno transferowe będzie inne, niż wszystkie w ostatnich latach. Co jednak ciekawe, coraz częściej słyszy się w stolicy, że to wcale nie musi oznaczać początków gorszego okresu dla klubu.
Na obecną sytuację finansową w Warszawie złożyło się kilka kluczowych czynników, które wywołały klasyczny efekt domina. Największym ciosem okazał się fatalny sportowo rok, w którym zespół zamiast walczyć o mistrzostwo, musiał drżeć o ligowy byt. Kompletne zaprzepaszczenie szans na grę w europejskich pucharach – w tym brak awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji lub Ligi Europy – odcięło klub od dopływu kilkunastu do kilkudziesięciu milionów złotych z premii UEFA, praw telewizyjnych oraz dnia meczowego.
Sytuację pogorszyły wcześniejsze decyzje duetu Fredi Bobić – Michał Żewłakow, którego nietrafione transfery mocno obciążyły listę płac zawodnikami o wysokich kontraktach, niedającymi odpowiedniej jakości na boisku. Choć miniony sezon przyniósł spore wpływy z transferów wychodzących, takich jak sprzedaż Jana Ziółkowskiego do AS Roma czy Maxi Oyedele do Strasbourga za łączną kwotę kilkunastu milionów euro, środki te w dużej mierze przeznaczono na zasypanie bieżącej dziury budżetowej oraz spłatę wcześniejszych zobowiązań, a nie na fundusz transferowy.
W obliczu tych wydarzeń gabinety w stolicy zdecydowały o wprowadzeniu sztywnych widełek płacowych. Dodatkowo nowa polityka zakłada całkowitą rezygnację z droższych w utrzymaniu, egzotycznych kierunków transferowych, do których należały rynki japoński oraz południowoamerykański. Zamiast tego klub skupi się wyłącznie na graczach z paszportem Unii Europejskiej w wieku od 20 do 28 lat, których weryfikacja jest tańsza i łatwiejsza.
Plan na nadchodzące okienko zakłada pozyskanie nawet 7-8 nowych zawodników, dedykowanych głównie do wyjściowej jedenastki pod koncepcję, którą przygotował trener Marek Papszun. Wszystkie transakcje muszą jednak spełniać rygorystyczny warunek: w grę wchodzą wyłącznie darmowe transfery (wolni agenci z kartą na ręku) lub wypożyczenia bez kwoty odstępnego.
Nowa taktyka opiera się na głębokim przeszukiwaniu Betclic 1. Ligi oraz niższych klas rozgrywkowych. Inspiracją dla tego zwrotu stał się Rafał Adamski, który zimą zasilił szeregi Warszawian z poziomu pierwszej ligi i spisywał się lepiej niż wielu sprowadzonych za większe pieniądze kolegów po fachu. W ślady Adamskiego ma pójść Łukasz Zjawiński – drugi napastnik z Betclic 1. Ligi, reprezentujący dotychczas barwy Polonii Warszawa. W kuluarach słychać głosy, że taka zmiana strategii może paradoksalnie zadziałać na korzyść klubu.
Podczas gdy Łukasz Zjawiński ma wypełnić lukę w formacji ataku, priorytetem pozostaje wciąż pozyskanie kreatywnych ofensywnych pomocników operujących na pozycji numer dziesięć. Ich zadaniem będzie udźwignięcie ciężaru kreowania akcji oraz zdobywanie bramek z drugiej linii.
Warto przypomnieć, że ze względu na brak porozumienia z Kacprem Tobiaszem, którego kontrakt wygasa w czerwcu, klub błyskawicznie sfinalizował bezgotówkowe zakontraktowanie 30-letniego Ivana Brkicia. Dotychczasowy zawodnik Motoru Lublin ma wejść do zespołu jako nowy numer jeden.
Wszystko wskazuje na to, że latem do Legii trafi wielu nowych graczy, ale tym razem kibice nie będą mogli liczyć na newsy o piłkarzach z imponującymi życiorysami.
