Maximilian Eggestein opowiedział o swojej roli w SC Freiburg, znaczeniu podporządkowania indywidualnych ambicji drużynie oraz planach po zakończeniu kariery. 29-letni pomocnik w obszernym wywiadzie dla „Kickera” wyjaśnił też, dlaczego brak szybkości może pomóc w zostaniu trenerem.
W rozmowie z poniedziałkowego wydania magazynu poruszono również kwestie powołań do reprezentacji Niemiec, odejścia Johana Manzambiego, zmian w sposobie gry Freiburga oraz względnego braku szybkości Eggesteina. Jürgen Klopp powołał do swojej 44-osobowej kadry Philippa Treu, Maxa Rosenfeldera, Yannika Engelhardta i Derry’ego Scherhanta — dla każdego z nich to pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji. Eggestein, choć pozostaje jednym z najważniejszych graczy z pola w zespole, brakiem nominacji się nie przejął. „Rozczarowanie nie jest szczególnie duże. Dość jasne jest, w jakim kierunku chce iść Klopp, i to całkowicie zrozumiałe. Dlatego przez ostatnie lata wielokrotnie mówiłem, że ten temat nie zaprzątał mi głowy. Tym razem też tak jest” — powiedział.
Eggestein w seniorskiej reprezentacji nigdy nie zadebiutował, choć w 2019 roku dwukrotnie znalazł się na ławce rezerwowych za kadencji Joachima Löwa. Teraz jego młodsi koledzy z Freiburga idą inną drogą. Widać to zwłaszcza na przykładzie Scherhanta: wcześniej trudno było mu o regularną grę w Berlinie, a ostatnio wychodził w podstawowym składzie w kolejnych meczach seniorskiej kadry. Sam Eggestein skupia się jednak na wydarzeniach w Breisgau. Dyrektor sportowy Jochen Saier nazwał go niedawno „idealnym piłkarzem Freiburga”. Pomocnik, który rozgrywa w klubie piąty sezon, dobrze rozumie, co kryje się za tym określeniem.
Rola Eggesteina wykracza poza grę w środku pola
„Zawodnik powinien uczynić nas lepszymi. Powinien wnosić umiejętności piłkarskie, których jeszcze nie mamy albo które właśnie odeszły z klubu. Oczywiście musi też pasować charakterem do grupy i umieć się w niej odnaleźć. Przywiązuje się tu do tego dużą wagę” — wyjaśnił Eggestein. Były pomocnik Werderu Brema własną grą pokazuje, na czym polega takie podejście. W poprzednim sezonie regularnie występował w środku pola obok Manzambiego. Szwajcar dzięki wyjątkowym umiejętnościom wywalczył rekordowy transfer z Freiburga do Aston Villi, ale swobodę atakowania zapewniała mu praca partnera. „Johan dawał zespołowi ogromnie dużo dzięki indywidualnej jakości. Jednak dla zachowania struktury potrzebował obok kogoś, kto utrzyma pozycję, zapewni osłonę i będzie go asekurował. Dopiero wtedy mógł grać naprawdę swobodnie. Jedną z moich mocnych stron jest to, że potrafię się wycofać, spojrzeć na całą strukturę i zaakceptować taką rolę” — mówił pomocnik.
To podejście obowiązywało jeszcze przed eksplozją formy Manzambiego. Nieco ponad rok temu Christian Günter nazwał Eggesteina i Patricka Osterhage’a „bliźniakami”, gdy obaj strzelili gole w wygranym meczu Ligi Europy z Bazyleą. Określenie stało się żartem w szatni, ale Eggestein zaznaczał, że nie są taktycznymi kopiami. Sam częściej zabezpieczał środek pola, podczas gdy szybszy Osterhage atakował wyżej. Teraz, gdy Osterhage nie gra, Eggestein występuje niemal wyłącznie z Engelhardtem. Jego praca pomaga zarówno nowemu partnerowi, jak i Yuito Suzukiemu, nowej dziesiątce Freiburga. Zmiana podziału obowiązków stała się jednym z ważnych elementów letniej ewolucji taktycznej zespołu. W siedmiu występach we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie Eggestein zdobył dwie bramki i zaliczył asystę. Poprzedni sezon zamknął z sześcioma golami i dwiema asystami w 53 meczach, ale ważniejszy jest dla niego rozwój gry zespołu. „Biorąc pod uwagę całość, gram swoją najlepszą i najbardziej dojrzałą piłkę. W trakcie kariery starasz się przyswoić jak najwięcej i w pewnym momencie doświadczenie pomaga lepiej niż wcześniej wcielać to w życie” — ocenił.
Wicekapitan pomaga też wprowadzać nowych zawodników do szatni, chwalonej za sprawne integrowanie piłkarzy. Robi to wraz z kapitanem Christianem Günterem i innymi doświadczonymi liderami zespołu. Eggestein uważa, że przywództwo nie polega na głośnym przemawianiu, lecz na autentyczności i konkretnym wkładzie w codzienną pracę. „Najważniejsze jest, żeby pozostać autentycznym. Krzyczenie tylko po to, żeby krzyczeć, nic nie daje” — powiedział. „Jak wnosisz wkład podczas analizy wideo? Jak pomagasz w rozmowach ze sztabem o tym, jak chcemy grać? I przede wszystkim: liczy się oczywiście postawa na boisku, zarówno w meczach, jak i na treningach”. Dodał również: „Możesz też udzielać młodszym zawodnikom konkretnych wskazówek na boisku. Poza tym chodzi o to, jak organizujesz swoje życie jako profesjonalista”. Wśród takich elementów wymienił dodatkowe rozciąganie, ćwiczenia mobilności i siłowe, saunę, kąpiele w zimnej wodzie oraz zabiegi. Nowi zawodnicy szybko poznają oczekiwania, obserwując kolegów. Freiburg rozpoczął sezon z rekordowymi wynikami, pewniej rozgrywa piłkę i częściej chce kontrolować spotkania z mocnymi rywalami.
W rozmowie pojawił się też lżejszy temat: szybkość, która nigdy nie należała do najmocniejszych stron pomocnika. Zapytany, jak radzić sobie w coraz szybszym futbolu bez wybitnej dynamiki, odpowiedział żartem: „Dlatego wolni piłkarze często zostają dobrymi trenerami — muszą znaleźć inne rozwiązania”. Julian Schuster, który w trakcie kariery zawodniczej również nie słynął z szybkości, jest tu oczywistym przykładem. Eggestein po zakończeniu występów na boisku chce pozostać przy futbolu, choć nie zdecydował jeszcze, w jakiej roli. „Jeśli nie biegasz z prędkością 36 km/h, po prostu musisz bardziej interesować się tym, co dzieje się wokół ciebie. Czy zostanę dobrym trenerem, pokaże przyszłość. Na pewno chcę pozostać w futbolu. Jako trener, skaut albo w zarządzaniu. Każdą z tych możliwości potrafię sobie wyobrazić” — powiedział. Na razie jego znaczenie w zespole opiera się na czytaniu gry, porządkowaniu ustawienia i gotowości do przyjęcia roli, która najlepiej służy drużynie.
