Carlos Alcaraz przeżył prawdziwy szok podczas turnieju Miami Open. Lider światowego rankingu pożegnał się z imprezą już w trzeciej rundzie, ulegając Sebastianowi Kordzie. Ta porażka ma kolosalne znaczenie dla układu sił w męskim tenisie, ponieważ Hiszpan zmarnował ogromną szansę na ucieczkę goniącemu go Jannikowi Sinnerowi.
Mecz miał dramatyczny przebieg, a Alcaraz był bliski porażki już w dwóch setach. Korda serwował po zwycięstwo przy stanie 5:4 w drugiej partii, ale wtedy Hiszpan zdołał wrócić do gry i doprowadzić do decydującego starcia. Choć lider rankingu był faworytem w trzecim secie, Amerykanin wytrzymał presję, przełamał serwis rywala przy stanie 3:3 i nie oddał prowadzenia do samego końca, grając niezwykle agresywnie i pewnie przy własnym podaniu.
Rankingowy tron zagrożony przed sezonem na mączce
Sytuacja Alcaraza staje się skomplikowana, bo w Miami miał do obrony niewiele punktów po zeszłorocznej wpadce z Davidem Goffinem. Teraz Hiszpan wchodzi w najtrudniejszy etap sezonu, gdzie broni tytułów w Monte Carlo, Rzymie oraz we French Open. Każde potknięcie w nadchodzących tygodniach może sprawić, że Jannik Sinner wyprzedzi go w rankingu znacznie szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał, zwłaszcza że Włoch otwarcie deklaruje atak na pozycję numer jeden.
Sam Alcaraz przyznał niedawno, że nie czuje się komfortowo z rolą zawodnika, na którego polują wszyscy rywale. Po porażce z Daniiłem Miedwiediewem w Indian Wells i teraz z Kordą, widać wyraźnie, że Hiszpan nie jest w swojej najwyższej formie. Korda po meczu nie krył satysfakcji, podkreślając, że musiał grać na absolutnym limicie i odbierać inicjatywę Alcarazowi, aby pokonać tenisistę, który w każdym elemencie gry jest niemal perfekcyjny.
