Liverpool poważnie rozważa sprowadzenie Bradleya Barcoli z Paris Saint-Germain, co może wiązać się z rekordowym wydatkiem rzędu 145 milionów funtów. Jak donoszą media, 23-letni skrzydłowy znajduje się na szczycie listy życzeń klubu z Anfield, jednak Jamie Carragher ma poważne wątpliwości co do zasadności tego ruchu. Były obrońca The Reds uważa, że priorytety transferowe zespołu powinny być zupełnie inne w obliczu odejścia Mohameda Salaha.
Głównym problemem jest pozycja na boisku, na której występuje Francuz. Barcola błyszczał w barwach PSG oraz podczas mistrzostw świata, ale większość czasu spędza na lewym skrzydle. Tymczasem Liverpool desperacko potrzebuje kogoś, kto wypełni lukę po Salahu na prawej stronie boiska. Carragher podkreśla, że w kadrze prowadzonej przez Andoniego Iraolę jest już kilku zawodników czujących się dobrze po lewej stronie, a dublowanie pozycji przy tak ogromnej kwocie odstępnego jest ryzykowne.
Problem z balansem w składzie Liverpoolu
Jamie Carragher nie gryzie się w język, oceniając potencjalny transfer gwiazdora Ligue 1. „To świetny piłkarz, nie ma co do tego wątpliwości, ale dla mnie to lewoskrzydłowy. Największym problemem Liverpoolu, który rzuca się w oczy, jest zastąpienie Mo Salaha, czyli prawoskrzydłowego. Nie sądzę, by w składzie był ktokolwiek, kto czuje się w pełni komfortowo na prawej stronie” – przyznał stanowczo ekspert. Jego zdaniem klub powinien skupić się na graczu o charakterystyce Egipcjanina.
Mimo że Barcola imponuje szybkością i dryblingiem, PSG nie zamierza schodzić z ceny. Francuski klub twardo negocjuje, oczekując pełnej wyceny za swojego wychowanka, który stał się kluczową postacią w taktyce Luisa Enrique. Carragher zaznacza, że byłby zachwycony transferem Barcoli tylko pod warunkiem, że klub sprowadzi również nominalnego prawoskrzydłowego. „Barcola nie zastąpi Mo Salaha” – ucina legenda klubu, wskazując na konieczność zachowania taktycznej równowagi przed nowym sezonem.
