Alex Eala wyrasta na jedną z najbardziej intrygujących postaci turnieju Italian Open po wyeliminowaniu Magdaleny Fręch. Filipinka pokonała Polkę 6:0, 3:6, 6:4, choć w decydującym secie przegrywała już 1:3. Jak donoszą media, 20-letnia tenisistka musiała wznieść się na wyżyny intensywności, aby odwrócić losy tego spotkania i awansować do kolejnej rundy prestiżowych zawodów w Rzymie.
Kluczem do sukcesu okazała się szczera rozmowa zawodniczki z własnym sztabem szkoleniowym w trakcie meczu. Eala przyznała, że w pewnym momencie poczuła spadek energii, co skrzętnie wykorzystała Fręch. Tenisistka powiedziała swojemu zespołowi wprost, że nie kończy wymian wystarczająco zmęczona, co było sygnałem do natychmiastowego podkręcenia tempa. Dodatkowy impuls i walka o każdy punkt pozwoliły jej przełamać opór polskiej zawodniczki i zamknąć mecz na swoją korzyść.
Presja fanów i porównania do Joao Fonseki
Młoda gwiazda odniosła się także do ogromnych oczekiwań kibiców oraz porównań do Joao Fonseki, który cieszy się podobnym statusem w Brazylii. Eala podkreśliła, że choć czuje presję i chce odwdzięczyć się fanom za wsparcie, jej głównym obowiązkiem jest lojalność wobec samej siebie, rodziny i zespołu. Przyznała, że nie rozmawiała jeszcze z Fonseką o radzeniu sobie z popularnością, ale uważa to za interesujący temat na przyszłość. Teraz Filipinkę czeka starcie z Wang Xinyu, a w potencjalnej trzeciej rundzie może trafić na Jelenę Rybakinę.
