Choć Widzew Łódź z wydatkami rzędu 23 mln euro i 17. lokatą w tabeli ociera się o miano największego rozczarowania sezonu, niespodziewana pomoc w uniknięciu całkowitej kompromitacji na tle Europy nadeszła z niemieckiej Bundesligi.
W bieżącym sezonie PKO BP Ekstraklasy sytuacja Widzewa Łódź prezentuje się dramatycznie, biorąc pod uwagę nakłady finansowe poniesione na budowę zespołu. Klub zainwestował około 23 mln euro, co przy obecnej, 17. pozycji w ligowej stawce, plasuje go wśród najmniej efektywnych projektów sportowych w naszej części Europy.
Łodzianie nie dzierżą samodzielnie palmy pierwszeństwa w rankingu finansowej nieudolności, chociaż niewiele brakowało im do znalezienia się na szczycie tabeli wstydu.
Okazuje się, że na mapie europejskiego futbolu istnieje podmiot, który przy znacznie większym budżecie osiąga jeszcze gorsze rezultaty niż zespół z Łodzi. Jest nim niemiecki VfL Wolfsburg.
Wspomniany klub zza naszej zachodniej granicy na wzmocnienia przeznaczył ostatnimi czasy niemal 69 mln euro, a mimo tak potężnych nakładów, od stycznia nie potrafi rozstrzygnąć meczu na swoją korzyść.
W ciągu zaledwie dwóch miesięcy zespół Wolfsburga osunął się z 11. na 17. miejsce, stając się tym samym najgorszym „ekstraklasowym” klubem Europy z pokaźnym portfelem.
