Władze Olsztyna oficjalnie uruchomiły procedurę przetargową na projekt gigantycznego kompleksu sportowo-usługowego przy al. Piłsudskiego, którego realny koszt – wraz z obsługą gigantycznego zadłużenia – może pochłonąć nawet 340 milionów złotych. Inwestycja budzi skrajne emocje, ponieważ miasto zamierza spłacać kredyty za obiekt dla klubu aż do połowy lat 40. XXI wieku.
Największe kontrowersje wokół nowej inwestycji budzi skala zadłużenia, na jaką decyduje się stolica Warmii i Mazur. Choć oficjalne komunikaty ratusza wspominają o kwotach rzędu 200–250 milionów złotych, dokumentacja finansowa spółki Hala Olsztyn ujawnia znacznie mroczniejszą perspektywę.
Całkowity koszt operacji, uwzględniający obsługę kredytów inwestycyjnych i obrotowych, szacuje się na przedział od 250 do nawet 340 milionów złotych. Krytycy projektu podkreślają, że obciążenie budżetu miejskiego na blisko dwie dekady jest skrajnie ryzykowne w obliczu pilniejszych potrzeb, takich jak infrastruktura drogowa czy edukacja.
Sytuację zaostrza fakt nagłej zmiany koncepcji. Miasto dysponowało wcześniej gotowym projektem modernizacji jednej trybuny oraz przyznaną dotacją z Polskiego Ładu w wysokości 30 milionów złotych. Przetarg jednak unieważniono, a dotację porzucono na rzecz wizji całkowicie nowego stadionu. Ten ruch wywołał lawinę zarzutów o chaos decyzyjny i brak długofalowej strategii finansowej miasta.
Drugim punktem zapalnym jest dysproporcja między ogromnymi nakładami a poziomem sportowym głównego najemcy. Stomil Olsztyn, który jeszcze dwa lata temu aspirował do elity, obecnie zajmuje zaledwie 14. miejsce w grupie IV czwartej ligi. Dla wielu mieszkańców budowa areny na ponad 10 tysięcy miejsc z luksusowymi lożami dla piątoligowca jest „fanaberią władz”.
Ratusz próbuje bronić inwestycji, zmieniając definicję obiektu. Ma to być hybryda sportu i administracji. Prezydent Robert Szewczyk podczas wtorkowego spotkania z mediami argumentował:
„Chcemy, żeby był obiektem, który będzie czynny, będzie otwarty, będzie przyciągał ludzi nie tylko w dni meczowe”.
Plan zakłada, że stadion stanie się siedzibą filii urzędu miasta, a w jego podziemiach powstaną kręgielnia oraz strzelnica.
„Planujemy też 14 lóż, które będą do wynajęcia dla przedsiębiorców” – deklarował Szewczyk, licząc na komercyjny sukces lokalizacji w pobliżu centrum.
Mimo tych zapowiedzi, przeciwnicy projektu ostrzegają, że wielofunkcyjność może nie wystarczyć, by zrównoważyć gigantyczne raty kredytów, które Olsztyn będzie spłacał przez najbliższe 20 lat.
