Poirier skończył z UFC, ale nie z treningiem. Jego żona nie wytrzymała

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
28 sierpnia 2025 12:54
Poirier skończył z UFC, ale nie z treningiem. Jego żona nie wytrzymała

Dustin Poirier pożegnał się z oktagonem, ale nie z ciężarami. Były tymczasowy mistrz UFC znalazł sobie nową pasję – i jak się okazuje, jego żona nie zawsze jest tym zachwycona.

Emerytura po swojemu

„The Diamond” zakończył karierę po walce z Maxem Hollowayem na UFC 318 w Nowym Orleanie. Choć jeszcze zdążył spróbować sił w roli eksperta telewizyjnego przy UFC 319, to teraz większość czasu spędza w domu – gdzie urządził własną siłownię.

Na ścianie wymalował napis „Silly Goose Fitness Club”, nawiązując do swojego słynnego powiedzonka „Don’t be silly, jump the gilly” – czyli zachęty do zakładania gilotynowych duszeń. Dodatkowo powiesił naklejki z gęsiami w czerwonych bandanach.

„UFC, zabierzcie go z powrotem!”

Na reakcję żony, Jolie Poirier, nie trzeba było długo czekać. Gdy zobaczyła dzieło męża, wrzuciła na Instagram żartobliwy komentarz:

„Nie no, serio UFC, zabierzcie go z powrotem” – napisała. – „Dustina nie można zostawić bez nadzoru” – dodała, publikując zdjęcia z siłowni.

Poirier kończył karierę z bilansem 22-9 (1 NC), mając na koncie zwycięstwa nad największymi gwiazdami wagi lekkiej. Przez ponad dekadę był jednym z najbardziej szanowanych zawodników organizacji – aż do ostatnich porażek z Islamem Makhachevem i Maxem Hollowayem, które przesądziły o odwieszeniu rękawic na kołek.

Choć Dustina nie zobaczymy już w oktagonie, wygląda na to, że z treningów nie zrezygnuje nigdy. Nawet jeśli teraz jego „Silly Goose Fitness Club” bardziej bawi niż straszy rywali.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!