Tegoroczny French Open przyniósł serię wyników, których nikt nie był w stanie przewidzieć. Już na etapie pierwszej rundy z turniejem pożegnało się aż piętnastu rozstawionych tenisistów. Wśród nich znalazło się czterech graczy z czołowej dziesiątki światowych rankingów, co wywołało ogromne poruszenie na kortach w Paryżu.
Największą sensacją męskiej drabinki jest odpadnięcie Daniiła Miedwiediewa. Rozstawiony z numerem piątym zawodnik uległ grającemu z dziką kartą Adamowi Waltonowi po pięciosetowej batalii zakończonej wynikiem 6:2, 1:6, 6:1, 1:6, 6:4. Frustracja Miedwiediewa była widoczna gołym okiem, a kamery zarejestrowały nawet upomnienia ze strony jego żony, Darii, która apelowała o zachowanie spokoju w trudnych warunkach pogodowych. To pierwszy taki przypadek od 2007 roku, gdy aż trzech zawodników z top 10 ATP odpada tak wcześnie.
Gwiazdy nie wytrzymały presji w Paryżu
Do listy wielkich przegranych dołączył Taylor Fritz, którego pokonał rodak Nishesh Basavareddy. Fritz przyznał po meczu, że rywal kompletnie go zaskoczył genialnymi skrótami granymi nawet z linii końcowej. Z turniejem pożegnał się także Alexander Bublik, przegrywając z Janem-Lennardem Struffem. Wśród kobiet największym zaskoczeniem jest porażka piątej rakiety turnieju, Jessiki Peguli. Amerykanka musiała uznać wyższość Kimberly Birrell, mimo że pewnie wygrała pierwszego seta 6:1.
Lista wyeliminowanych nazwisk jest długa i obejmuje również takich graczy jak Jiri Lehecka, Cameron Norrie czy Leylah Fernandez. Lehecka przegrał w trzech setach z Pablo Carreno Bustą, natomiast Norrie został zmuszony do kreczu z powodu kontuzji. Problemy zdrowotne zatrzymały też Clarę Tauson, która od marca nie potrafi odnieść zwycięstwa. Paryska mączka okazała się bezlitosna dla faworytów, otwierając drabinkę dla niżej notowanych tenisistów.
