Pierwsze dwie rundy Wimbledonu 2026 przyniosły prawdziwe trzęsienie ziemi na londyńskich trawnikach. Z rywalizacji odpadło łącznie 25 rozstawionych tenisistów i tenisistek, co stawia obecną edycję w rzędzie najbardziej nieprzewidywalnych w historii. W grze pozostało jedynie 17 mężczyzn i 21 kobiet z grona 32 najwyżej notowanych zawodników w każdej z drabinek.
Największą sensacją turnieju męskiego jest porażka Bena Sheltona. Amerykanin, rozstawiony z numerem czwartym, pożegnał się z imprezą już we wtorek po morderczym boju z Otto Virtanenem. Fin wygrał decydujący tie-break 11-9, zostawiając faworyta w głębokim szoku. Shelton nie ukrywał rozczarowania po meczu, przyznając, że to jedna z najtrudniejszych porażek w jego karierze, jednocześnie doceniając wybitną postawę rywala.
Upadek mistrzyni i polski akcent w Londynie
W turnieju kobiet najgłośniejszym echem odbiła się porażka Mirry Andreevej. Rozstawiona z piątką mistrzyni French Open musiała uznać wyższość Barbory Krejcikovej. Rosjanka przyznała, że potrzebuje czasu na dojście do siebie po tym starciu. „Zajmie to trochę czasu, może kilka dni, a potem wrócę do treningów na twardych kortach” – stwierdziła Andreeva, podkreślając, że styl gry rywalki na trawie, pełen slajsów i skrótów, sprawił jej ogromne problemy.
Polscy kibice z uwagą śledzili losy Huberta Hurkacza, który odprawił z kwitkiem Caspera Ruuda. Rozstawiony z numerem 11 Norweg nie znalazł recepty na potężny serwis Polaka i przegrał w trzech setach. Z turniejem pożegnała się także Maja Chwalińska. Finalistka z Paryża, grająca z numerem 20, sensacyjnie uległa kwalifikantce z Tajlandii, Mananchayi Sawangkaew, przegrywając 2-6, 5-7, 2-6 już w swoim pierwszym meczu.
Lista wielkich nieobecnych w kolejnej fazie jest długa. Oprócz Sheltona i Ruuda, z Wimbledonem pożegnali się między innymi Andrey Rublev, który zmarnował dwie piłki meczowe w starciu z Romanem Safiullinem, oraz Elina Svitolina, pokonana przez Darię Snigur. Dramatyczny przebieg miał mecz Brandona Nakashimy z Janem-Lennardem Struffem, który trwał blisko cztery i pół godziny i zakończył się porażką rozstawionego Amerykanina.
