Więcej o klubie: Pogoń Szczecin →

Pogoń Szczecin była „dni od utraty licencji”. Ujawniono skalę kryzysu

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
Pogoń Szczecin była „dni od utraty licencji”. Ujawniono skalę kryzysu

Pogoń Szczecin znajdowała się na skraju upadku finansowego i administracyjnego, a od utraty licencji na grę w Ekstraklasie dzieliły ją zaledwie dni, zanim stery w klubie przejął Alex Haditaghi wspierany przez Tana Keslera. Ten drugi o swoim nowym projekcie w karierze zawodowej opowiedział BBC.

Tan Kesler, który przed przeprowadzką do Polski pracował jako wiceprezes Hull City, w rozmowie z brytyjskim nadawcą ujawnił, że polski klub był „dosłownie dni” od bankructwa i wykluczenia z rozgrywek z powodu problemów licencyjnych. Kesler początkowo brał udział w procesie badania stanu finansowego spółki bez formalnych zobowiązań, pomagając swojemu przyjacielowi, Alexowi Haditaghiemu.

Do podjęcia stałej pracy w Szczecinie skłonił go potencjał, który dostrzegł na miejscu:

„Zobaczyłem atmosferę, stadion, miasto, kibiców – regularne komplety 22 tysięcy widzów – i chciałem dołączyć”.

Dla Keslera angaż w Polsce to nowy etap po wyczerpującym okresie w angielskim Hull City, które opuścił w październiku 2024 roku. Jak sam przyznaje:

„Moje odejście było całkiem zaplanowane. Po odejściu Liama [Roseniora] stało się to niezwykle męczące. Stało się to stresujące i trudne do opanowania, poczułem, że potrzebuję przerwy”.

Kluczem do uzdrowienia finansów Pogoni ma być nowa strategia sportowa, oparta na schematach sprawdzonych przez Keslera w Anglii.

„Czerpię przyjemność z rozwijania zawodników i filozofii piłkarskich. Nasza filozofia jest taka sama jak w Hull: grać właściwą piłkę, rozwijać jednego zawodnika na sezon i sprzedawać” – wyjaśnia działacz.

Pierwszym dowodem skuteczności tego podejścia jest transfer Adriana Przyborka do włoskiego Lazio. Kesler zaznacza, że przed zmianami kadrowymi młody talent miał trudności z wywalczeniem minut na boisku, jednak dzięki nowej strategii szybko dojrzał do wielkiego transferu.

„Sprzedaliśmy go za 4,5 miliona euro, przy całkowitym pakiecie wynoszącym 7 milionów euro i dużym procencie od kolejnej sprzedaży” – wylicza Kesler.

Dyrektor zapowiada, że to dopiero początek:

„W przygotowaniu są kolejni zawodnicy, a my zamierzamy ich promować, starając się jednocześnie być w czołowej piątce ligi”.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!