Nicolas de Tavernost wyjaśnił w książce „La télé comme jamais”, że do jego odejścia z LFP Media doprowadziły podziały między klubami i konflikty interesów. Były szef M6 zrezygnował z funkcji dyrektora generalnego w lutym. Książka ukazała się w ubiegłym tygodniu, a on sam jest obecnie przewodniczącym rady nadzorczej Stade Rennais.
Tłem sporu była walka o prawa do transmisji mistrzostw świata w 2026 roku, o które zabiegało także BeIN Sports. LFP Media, operator Ligue 1 Plus, chciało zdobyć wyłączność na pokazywanie turnieju, by zatrzymać abonentów pozyskanych w debiutanckim sezonie platformy. Obawiano się, że w przerwie między sezonami część z nich zrezygnuje z subskrypcji, a odpływ klientów jeszcze bardziej uszczupli już ograniczone wpływy klubów z praw telewizyjnych.
De Tavernost opisał w książce zarówno problemy przy uruchamianiu platformy, jak i konflikt między klubami. Fragmenty publikacji przytoczył L’Équipe. „Nie chodzi o to, że zespół LFP nie był profesjonalny – jego profesjonalizm był konieczny, by uruchomić projekt platformy w mniej niż trzy miesiące – ani o to, że jej start nie był sukcesem, skoro zdobyła milion subskrybentów. Ostatecznie górę wzięły jednak podziały między klubami i konflikty interesów” – napisał.
Były dyrektor generalny LFP Media twierdzi, że wynegocjował dla Ligue 1 Plus płatną wyłączność na wszystkie 104 mecze mundialu. Umowa była podpisana, a prawa stanowiły, jak ocenił, „znaczący atut” dla świeżo uruchomionej platformy. W ostatniej chwili Ligue 1 Plus straciła je jednak na rzecz BeIN Sports, powiązanego z QSI, właścicielem Paris Saint-Germain, w okolicznościach, które de Tavernost uznał za budzące wątpliwości. Zamierzał zakwestionować tę decyzję i bronić interesów Ligue 1 Plus, ale nie uzyskał poparcia. „Uważałem, że trzeba zakwestionować tę decyzję i bronić interesów Ligue 1 Plus. Nie uzyskałem poparcia. W tych warunkach nie widzę, jak mógłbym kontynuować, więc odszedłem z LFP Media” – wyjaśnił.
