Koniec ery Lewandowskiego w Barcelonie
Robert Lewandowski oficjalnie rozstał się z FC Barceloną, co zostało przypieczętowane niedzielnym pożegnaniem na Spotify Camp Nou. W swoim ostatnim meczu przed własną publicznością, wygranym 3:1 z Realem Betis, Polak wystąpił z opaską kapitana, a boisko opuścił w 85. minucie przy owacji na stojąco. Spotkanie to było ostatnim akcentem jego przygody w barwach Dumy Katalonii, co wywołało wyraźne wzruszenie u samego zawodnika.
Cała otoczka tego pożegnania, łącznie z gestem Hansiego Flicka i obecnością Joana Laporty, wygląda jak starannie wyreżyserowany finał. Teraz, gdy emocje opadają, zaczyna się festiwal zakładów bukmacherskich dotyczących kolejnego przystanku w karierze napastnika. Choć rynek już typuje faworytów, warto pamiętać, że w świecie wielkich pieniędzy i kontraktów, bukmacherskie pewniaki bywają równie ulotne co forma strzelecka po trzydziestce.
Łzy na Camp Nou to historia, teraz zaczyna się gra o to, kto zapłaci za nazwisko, które wciąż przyciąga uwagę rynku.
Szymon Żurkowski blisko powrotu do kraju
Szymon Żurkowski jest o krok od rozwiązania umowy ze Spezią Calcio, która formalnie wiąże go z klubem do czerwca 2027 roku. Po sezonie straconym przez kontuzje i spadku drużyny do Serie C, włoskie media zgodnie donoszą o planowanym rozstaniu. 28-letni pomocnik ma wrócić do Polski, aby tam rehabilitować się i odbudować formę sportową, co otworzyło drzwi do spekulacji o jego nowym pracodawcy w PKO BP Ekstraklasie.
Górnik Zabrze i Widzew Łódź już ustawiają się w kolejce po zawodnika, który jeszcze niedawno miał być liderem włoskiego zespołu. To klasyczny scenariusz powrotu piłkarza, który w Europie odbił się od ściany, a teraz szuka bezpiecznej przystani. Jeśli Żurkowski faktycznie wyląduje w Zabrzu lub Łodzi, będzie to dla niego próba ratowania kariery, a dla klubów ryzykowne sprawdzanie, ile zostało z dawnego potencjału.
Powrót z Serie C do Ekstraklasy to dla reprezentanta Polski bolesna weryfikacja ambicji.
włączą się również inne ekipy PKO BP Ekstraklasy. [Artykuł aktualizowany] Jak donosi Secolo XIX (ilsecoloxix.it), Spezia Calcio planuje rozwiązać umowę z Szymonem Żurkowskim.
Sport1.pl
Kadrowy kłopot Pogoni Szczecin
W ostatniej kolejce sezonu Pogoń Szczecin będzie musiała radzić sobie bez swojego podstawowego bramkarza, Valentina Cojocaru, który pauzuje za nadmiar żółtych kartek. Dla Legii Warszawa, która desperacko potrzebuje korzystnych wyników innych drużyn, by myśleć o pucharach, jest to informacja niepokojąca. Rumun był dotąd pewnym punktem defensywy, a jego brak w starciu z ofensywnie usposobionym GKS-em Katowice stawia szczecinian w trudnej sytuacji.
Legia Warszawa znalazła się w położeniu, w którym musi liczyć na potknięcia rywali, a te z kolei same fundują sobie osłabienia w kluczowych momentach. Brak Cojocaru to dla Pogoni realny problem, a dla GKS-u szansa na łatwiejsze zdobywanie bramek. Cała ta sytuacja pokazuje, jak bardzo losy pucharowych ambicji Legii zależą od dyspozycji i kartkowej dyscypliny w innych szatniach.
Legia Warszawa nie ma już pełnej kontroli nad swoim losem, a braki kadrowe u rywali to dla nich miecz obosieczny.
Rozczarowanie przy Łazienkowskiej
Kacper Urbański jest coraz bliżej odejścia z Legii Warszawa po sezonie, który dla 21-letniego pomocnika okazał się pasmem niepowodzeń. Zawodnik, który przychodził do klubu z łatką wielkiego talentu, nie zdołał wywalczyć stałego miejsca w składzie, a pod wodzą Marka Papszuna został całkowicie odsunięty od zespołu. Według doniesień, sam piłkarz żałuje decyzji o powrocie do Polski i dąży do ponownego wyjazdu za granicę, a zainteresowanie nim wykazują kluby z ligi włoskiej.
To przypadek piłkarza, który w teorii miał dać Legii skok jakościowy, a w praktyce stał się zbędnym elementem kadry. Odsunięcie od składu i brak miejsca w kadrze meczowej to jasny sygnał, że projekt powrotu do ojczyzny zakończył się fiaskiem. Teraz pozostaje pytanie, czy nazwisko Urbańskiego na rynku międzynarodowym wciąż ma wystarczającą wartość, by wyciągnąć go z warszawskiego impasu.
Kolejny przykład na to, że powrót do Ekstraklasy bywa dla młodych zawodników hamulcem, a nie trampoliną.
Francuskie zainteresowanie Michałem Mokrzyckim
Michał Mokrzycki, który od stycznia 2026 roku występuje w Śląsku Wrocław, znalazł się na radarze renomowanego klubu z francuskiej pierwszej ligi. Dyrektor sportowy Śląska, Rafał Grodzicki, potwierdził, że do klubu wpłynęło delikatne zapytanie w sprawie 28-letniego pomocnika. Choć nazwa potencjalnego nabywcy pozostaje tajemnicą, zainteresowanie jest określane jako poważne.
Mokrzycki ma kontrakt ważny do 2029 roku, a jego wartość rynkowa szacowana jest na 250 tysięcy euro. Na ten moment nie ma mowy o sfinalizowanej ofercie, a jedynie o zainteresowaniu skautów. To typowy przykład medialnego szumu wokół zawodnika, który nagle staje się towarem eksportowym, choć do konkretów wciąż bardzo daleko.
Zainteresowanie z Francji to dla Mokrzyckiego szansa, ale na razie to tylko wstępne rozpoznanie rynku.