Legia Warszawa pozostaje już jedną z nielicznych drużyn w Ekstraklasie, które mają szanse zagrać w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Żeby jednak tak się stało, musi patrzeć nie tylko na siebie. A to rodzi spore problemy – chociażby w kwestii sytuacji kadrowej Pogoni Szczecin.
Wydarzenia w szatni Pogoni przed ostatnią kolejką nie wyglądają dobrze w perspektywie Legii. W decydującym starciu na własnym stadionie przeciwko GKS-owi Katowice, w szeregach gospodarzy zabraknie podstawowego bramkarza. Valentin Cojocaru musi przymusowo pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek.
Absencja Rumuna to potężny cios dla formacji defensywnej Szczecinian – zawodnik ten opuścił w bieżących rozgrywkach zaledwie dwa mecze na początku ligi oraz jedno spotkanie w ramach Pucharu Polski, będąc dotychczas pewnym punktem w strukturze defensywnej.
Taki obrót spraw stawia w uprzywilejowanej pozycji przyjezdnych. Podopieczni trenera Góraka to drużyna nastawiona bardzo ofensywnie, która w obecnych rozgrywkach zdołała strzelić już 50 bramek. Brak etatowego golkipera rywali sprawia, że grający z przodu piłkarze GKS-u staną przed teoretycznie łatwiejszym zadaniem, co może okazać się kluczowe w kontekście obrony obecnej lokaty w tabeli.
Sytuacja Legii Warszawa jest wyjątkowo zawiła, a sam fakt, że klub z Łazienkowskiej w ogóle liczy się w grze o czołową piątkę, ociera się o absurd po tym, jak jeszcze niedawno drużyna ze stolicy biła się o utrzymanie.
Aktualnie to właśnie GieKSa okupuje piąte miejsce, gwarantujące start w eliminacjach Ligi Konferencji. Aby Warszawianie mogli marzyć o przesunięciu się w hierarchii i awansie do kwalifikacji Ligi Europy, potrzebny jest splot kilku niezależnych od nich wydarzeń.
Przede wszystkim, Legia Warszawa sama musi zainkasować komplet punktów w konfrontacji z Motorem Lublin. Równolegle, Legioniści są zmuszeni liczyć na korzystne rozstrzygnięcia na innych stadionach. Kluczowym warunkiem jest zdobycie pełnej puli punktów przez Pogoń Szczecin w rywalizacji z Katowiczanami, co przy braku Cojocaru staje się problematyczne. Dodatkowo, w stolicy muszą trzymać kciuki za potknięcie Zagłębia Lubin, które w ostatniej serii gier zmierzy się z Jagiellonią Białystok.

