Na kilka chwil przed inauguracją mistrzostw świata 2026 Michel Platini ponownie skierował uwagę na wydarzenia sprzed dekady. Były prezydent UEFA złożył we Francji pozew, w którym twierdzi, że został celowo wyeliminowany z wyścigu o stanowisko szefa FIFA.
Francuz domaga się odszkodowania za straty, które – jak argumentuje – poniósł w wyniku działań prowadzących do jego zawieszenia w 2015 roku. Według jego przedstawicieli sprawa nie była jedynie efektem śledztwa dotyczącego płatności otrzymanej od Seppa Blattera, lecz elementem szerszego mechanizmu mającego uniemożliwić mu przejęcie władzy w światowej federacji.
W momencie wybuchu afery Platini był postrzegany jako naturalny następca Blattera. Ostatecznie jednak nie wystartował w wyborach, a funkcję prezydenta FIFA objął Gianni Infantino, wówczas jeden z najbliższych współpracowników Francuza w UEFA.
Dopiero po latach postępowania szwajcarskie sądy trzykrotnie oczyściły Platiniego z zarzutów związanych z wypłatą 2 mln franków szwajcarskich. Były szef UEFA uważa dziś, że okoliczności wszczęcia tamtej sprawy wymagają ponownego zbadania przez francuski wymiar sprawiedliwości.
W pozwie wymieniono kilka osób związanych z FIFA oraz szwajcarskimi organami ścigania. Platini oczekuje ustalenia, czy ich działania mogły mieć wpływ na przebieg wydarzeń, które doprowadziły do jego odsunięcia od futbolowej polityki.
Nowe postępowanie może ponownie otworzyć jeden z najgłośniejszych sporów w historii światowej piłki. Dla FIFA to niewygodny temat w momencie, gdy organizacja rozpoczyna najważniejszy turniej swojej kadencji – mundial 2026.

