To miał być kolejny letni transfer Widzewa Łódź. Marin Šotiček ostatecznie zrezygnował z przyjścia do polskiego klubu, a wpływ na to miały mieć słowa trenera.
Jeszcze niedawno wydawało się, że Widzew wygrał walkę o piłkarza FC Basel. Łódzki klub miał wyprzedzić między innymi Anderlecht, a w grę wchodziło wypożyczenie z opcją wykupu.
Do finalizacji jednak nie doszło. Šotiček nie wsiadł do samolotu i zaczął mieć wątpliwości dotyczące przeprowadzki do Polski. Kulisy tej sytuacji przedstawił Włodarczyk.
Do Šotička zadzwonił Ivica Olić, selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Chorwacji, i powiedział, że lepiej by było, gdyby nie szedł do Polski, że bliżej będzie mu do kadry, jak pójdzie do Chorwacji, gdzie zainteresowała się nim Rijeka
To właśnie telefon od trenera reprezentacji młodzieżowej miał sprawić, że zawodnik zmienił swoje podejście. Perspektywa gry w Chorwacji i pozostania bliżej tamtejszego środowiska piłkarskiego okazała się dla niego istotnym argumentem.
Włodarczyk nie krył zdziwienia takim obrotem spraw.
Jeżeli po takim telefonie piłkarz wycofuje się z transferu, to może dobrze, że tutaj nie trafił
Dla łódzkiego klubu to kolejny problem na rynku transferowym. Widzew od początku sezonu mierzy się z ograniczonym polem manewru w kadrze, na co po remisie z Motorem Lublin zwracał uwagę Aleksandar Vuković. Nieudane pozyskanie Šotička oznacza, że klub musi rozważyć inne rozwiązania i to w momencie, gdy wydawało się, że ta sprawa jest już załatwiona.