Marko Bozić wrócił do pełnej sprawności po kontuzji, a jego dobra dyspozycja może być kluczowa dla Wisły Kraków w walce o awans do Ekstraklasy. Mimo to, trener Mariusz Jop nie uważa go za czystego pewniaka do regularnych występów.
Powrót Marko Bozicia po kontuzji to jedna z najważniejszych wiadomości z obozu Wisły Kraków przed meczem z Górnikiem Łęczna. Chorwat, który przez uraz stracił sporo czasu, w ostatnim okresie prezentuje się bardzo dobrze. Potwierdził to zarówno w meczu towarzyskim, jak i podczas codziennych treningów. Jego dobra dyspozycja jest istotna w kontekście walki o awans. Do końca sezonu zostało osiem kolejek i każdy punkt będzie na wagę złota.
Mimo świetnej postawy Bozicia, Mariusz Jop unika deklaracji, że piłkarz ma pewny plac. Trener Krakowian podkreśla, że siła drużyny tkwi w szerokiej kadrze i nikt nie dostanie minut za zasługi. Szkoleniowiec docenia pracę zawodników, którzy dotychczas grali mniej, a teraz mocno naciskają na resztę grupy.
Mariusz Jop wyjaśnił swoją filozofię wprost:
„Czas pokaże, nie wiemy tego, natomiast prawdą jest to, że Marko jest w dobrej dyspozycji i pokazał to w ostatnim spotkaniu, ale też to pokazuje w treningach i w meczu towarzyskim. Cieszę się, że po urazie już nie ma śladu. Nie tylko na niego liczymy oczywiście” – komentuje Jop.
Z jego wypowiedzi jasno wynika, że sztab szkoleniowy oraz kibice liczą na wszystkich w szeregach krakowskiej ekipy.
„Liczymy na innych piłkarzy również. Na tych, którzy grają od początku, ale też na tych, którzy występowali mniej i pracują ciężko po to, żeby czekać na swoją szansę, na swoje minuty. Myślę, że siła jest w całym zespole, w całej kadrze, a nie tylko w jednym piłkarzu."
