Piłkarz Widzewa narzeka na przeprowadzkę do Polski. „Zawsze to samo”

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
19 marca 2026 17:57
Piłkarz Widzewa narzeka na przeprowadzkę do Polski. „Zawsze to samo”

Carlos Isaac trafił do Widzewa Łódź w połowie stycznia i niemal natychmiast odkrył, że przeprowadzka z Andaluzji nad Wisłę to nie tylko zmiana barw klubowych — to zderzenie z innym światem: klimatem, kuchnią i językiem, którego nie zna.

Zawodnik urodził się i dorastał w regionie słynącym z łagodnego klimatu, gdzie zima jest jedynie kurtuazją, a nie warunkiem atmosferycznym. Łódź przywitała go inaczej. 

„Ta zmiana życiowa to dość duży przeskok, bo tutaj jest dużo zimniej i szybciej robi się ciemno. Życie jest zupełnie inne" — przyznał Isaac w rozmowie z serwisem Cordobadeporte.com, opublikowanej na YouTube.

Piłkarz dołączył do drużyny na zimowe zgrupowanie w Turcji, które — jak sam zaznaczył — trwało zaledwie kilka dni. 

„Dołączyłem w miarę późno i byłem tam około pięciu dni. W okresie przygotowawczym trenowałem tam, a także miałem okazję zagrać w meczu sparingowym. Byłem zadowolony z warunków, jednak minął tydzień i musieliśmy wrócić do Polski, aby grać mecze ligowe" — relacjonował. Krótki turecki epizod zastąpiła szybko polska rzeczywistość rundy wiosennej.

Łódź Isaacowi nie przeszkadza jako miasto. Zdążył już wyrobić sobie o nim zdanie: 

„To bardzo duże miasto, liczące około 700 tysięcy mieszkańców. Miasto jest dobre, wszystko w nim jest, czego potrzeba".

Przeprowadzkę ułatwiła też obecność kogoś znajomego — Frana Álvareza, z którym Hiszpan grał wcześniej w Albacete. 

„Zrobiłem rozeznanie. Opowiedział mi trochę o klubie, o tym, jak wygląda" — tłumaczył Isaac.

Bardziej niż temperatura dotkliwy okazał się brak smaków z domu. Isaac pochodzi z okolic Kordoby. Jak sam mówi, w Łodzi tego nie znajdzie. 

„Niestety nie ma tu takich rzeczy, a zdążyłem się już za tym stęsknić. Tutaj posiłki są monotonne. Zawsze jemy to samo, aby zachować zdrowie — kurczaka, wołowinę i ryż. Cały czas tak samo" — przyznał bez owijania w bawełnę.

Na bariery językowe Isaac patrzy pragmatycznie. Polskiego nie zna, ale angielski stanowi skuteczny pomost w komunikacji z resztą szatni.

 „Mówi się tutaj po polsku. Ja mówię trochę po angielsku i wszyscy w zespole doskonale mnie rozumieją. Uczę się też angielskiego, aby móc się lepiej i szybciej zintegrować z grupą" — wyjaśnił. 

Ważnym oparciem jest dla niego obecność rodaków w kadrze — obok Álvareza w składzie Widzewa figuruje również Ricardo Visus. 

„Cieszę się, że są tutaj" — przyznał Isaac.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!