Piłkarz Rakowa ma problem. Jego słowa mówią wszystko!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
16 lutego 2026 09:42
Piłkarz Rakowa ma problem. Jego słowa mówią wszystko!

Leonardo Rocha nie wytrzymał i odniósł się w mediach społecznościowych do krytyki i wyzwisk ze strony kibiców Rakowa Częstochowa. Zawodnik po powrocie do „Medalików” nie ma łatwego życia, a fani spod Jasnej Góry posądzają go o to, że myślami nadal jest piłkarzem Zagłębia Lubin.

Powodem ostrej reakcji 28-letniego napastnika były zarzuty o brak zaangażowania w niedawnych meczach przeciwko Wiśle Płock i właśnie Zagłębiu Lubin. Kibice Rakowa sugerowali, że Portugalczyk „przechodzi obok meczów”, co spotkało się z natychmiastową ripostą zawodnika. Rocha w swojej wiadomości do sympatyków klubu postawił sprawę jasno, wskazując na krótki czas, jaki otrzymał od trenera Tomczyka po powrocie z wypożyczenia.

„Czy w ten sposób chciałeś, żebym wrócił? Przeklinanie i krytykowanie po 2 tygodniach treningu i 30 minut w okresie przedsezonowym i 50 minut oficjalnej gry?” – napisał piłkarz, apelując jednocześnie o spokój i deklarując chęć pomocy zespołowi. 

Oliwy do ognia dolał fakt, że po spotkaniu w Lubinie Portugalczyk opublikował nagranie z fanami Zagłębia skandującymi jego nazwisko, co opatrzył wymownym komentarzem:

„Na zawsze w moim sercu”.

Źródła zamieszania należy doszukiwać się w niedoszłym transferze definitywnym piłkarza do Lubina. Rocha, który jesienią zdobył dla „Miedziowych” 7–8 bramek, nie ukrywał, że chciał zostać w Zagłębiu na stałe. Według relacji samego zawodnika, wszystkie warunki kontraktu były już dogadane, a on sam zdążył nawet nagrać film na potrzeby oficjalnej prezentacji w nowym klubie. Operacja o wartości około 900 tysięcy euro upadła jednak w ostatniej chwili decyzją rady nadzorczej miedziowego giganta.

Portugalczyk stanowczo odciął się od narracji, jakoby to jego żądania finansowe zablokowały ruch, nazywając takie sugestie kłamstwem. Rocha podkreślił, że gdyby o transferze decydowali wyłącznie trener Leszek Ojrzyński i dyrektor Rafał Ulatowski, dziś nie byłoby go w Częstochowie. Mimo autentycznego żalu po zerwanych negocjacjach, napastnik musi teraz odnaleźć się w Rakowie, gdzie – jak sam twierdzi – zamierza zapracować na zaufanie, choć początek tej drogi upływa pod znakiem otwartego sporu z trybunami.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!