Lewis Hamilton był na prostej drodze do zajęcia piątego miejsca w Grand Prix Singapuru, jednak awaria hamulców na ostatnich okrążeniach zniweczyła jego wysiłki i zmusiła go do dramatycznej obrony przed Fernando Alonso. Co dokładnie poszło nie tak w bolidzie Ferrari? Szczegóły problemu technicznego wyjaśnił po wyścigu jego zespołowy kolega, Charles Leclerc.
Zgodnie z planem? Tylko na starcie
Wszystko przebiegało zgodnie z planem Ferrari. Zespół zastosował wobec Hamiltona skuteczną strategię dwóch postojów, która pozwoliła mu na założenie miękkich opon w końcowej fazie wyścigu. Po tym, jak Charles Leclerc przepuścił go zgodnie z poleceniem teamu, Brytyjczyk szybko dogonił jadącego na piątej pozycji Andreę Kimiego Antonellego z Mercedesa i szykował się do ataku.
Jednak w kluczowym momencie jego tempo gwałtownie spadło. Przyczyną była awaria hamulców, która praktycznie uniemożliwiła skuteczne ściganie. Hamilton nie tylko stracił szansę na wyprzedzenie Antonellego, ale także został w tyle za Leclerciem. Co gorsza, z tyłu w błyskawicznym tempie zaczął się do niego zbliżać Fernando Alonso, który odrobił kilkudziesięciosekundową stratę. Ostatecznie Hamilton przekroczył linię mety zaledwie 0,4 sekundy przed Hiszpanem, który głośno wyrażał przez radio swoje niezadowolenie, oskarżając kierowcę Ferrari o ścinanie zakrętów w celu utrzymania pozycji.
Kłopoty Ferrari? To nie była nagła usterka!
Po wyścigu Charles Leclerc rzucił światło na genezę problemu. Okazuje się, że nie była to nagła usterka.
„Mieliśmy z tym do czynienia już od siódmego lub ósmego okrążenia” – przyznał Monakijczyk w rozmowie ze Sky Sports. „Obaj musieliśmy bardzo zarządzać hamulcami, prawdopodobnie znacznie bardziej niż inni. Myślę, że w przypadku Lewisa sytuację pogorszył fakt, że na nowych, bardziej przyczepnych oponach jechał agresywniej. Chciał zdobyć piąte miejsce, więc cisnął mocniej, ale hamulce, które już były na granicy, po prostu tego nie wytrzymały. To postawiło go w bardzo trudnej sytuacji”.
Mimo problemów, Hamilton starał się zachować optymizm.
„Były pewne pozytywy. Czułem się dobrze w samochodzie, a tempo na miękkich oponach pozwalało na atak. Niestety, awaria hamulców kosztowała nas punkty” – powiedział.
Incydent w Singapurze miał bezpośrednie przełożenie na klasyfikację kierowców. Zamiast zmniejszyć stratę, Hamilton traci teraz do Leclerca 48 punktów na sześć wyścigów przed końcem sezonu. Dla Ferrari jest to natomiast jasny sygnał, że problemy w tym sezonie nie dobiegły końca.
