Pogoń Szczecin ponowiła ofensywę transferową w sprawie natychmiastowego wykupu Patryka Dziczka, wykładając na stół 1,6 mln złotych, jednak Piast Gliwice odpowiedział kontrofertą opiewającą na blisko milion euro – wynika z informacji ujawnionych przez Piotra Koźmińskiego.
Pogoń Szczecin nie rezygnuje z prób ściągnięcia Patryka Dziczka jeszcze w tym okienku transferowym i „zaatakowała” Piasta nową, znacznie wyższą ofertą. Szczecinianie zaproponowali 1,6 mln złotych (380 tysięcy euro) gotówką za zawodnika, który ma kontrakt tylko do lata. Propozycja zawierała również 25% zysku z kolejnego transferu oraz system bonusów, które docelowo mogły wygenerować łącznie 800 tysięcy euro przychodu dla gliwiczan.
Władze „Dumy Pomorza” zdecydowały się na taki krok, by przyspieszyć przejście pomocnika, który i tak trafi do Szczecina w lipcu. Oferta ta została jednak oficjalnie odrzucona przez klub z Gliwic, co doprowadziło do licytacji na niespotykanym dotąd poziomie.
W odpowiedzi na ruch Pogoni, Piast Gliwice przedstawił swój konkretny warunek, który na ten moment wydaje się nie do zaakceptowania dla strony szczecińskiej. Gliwiczanie przesłali kontrofertę, w której żądają za swojego lidera 800 tysięcy euro płatne od razu, bez czekania na bonusy. Jest to kwota astronomiczna, biorąc pod uwagę, że Dziczek mógłby rozegrać w barwach Piasta już tylko 14 spotkań ligowych.
Klub z Gliwic argumentuje swoją twardą postawę ogromnym ryzykiem. Zdaniem władz Piasta, odejście Dziczka w lutym drastycznie zwiększa prawdopodobieństwo spadku z ligi, co wiązałoby się ze stratami znacznie przewyższającymi obecne propozycje transferowe.
Okienko zamyka się dopiero 25 lutego. Do tego czasu najbliższa przyszłość zawodnika będzie jasna.
