Po bolesnej porażce z Koroną Kielce i ugrzęźnięciu na przedostatnim miejscu w tabeli, szkoleniowiec Legii mówi wprost przed sobotnim spotkaniem z Arką Gdynia: magia nazwiska nie istnieje, a jego drużyna znajduje się w punkcie, który wymaga znacznie więcej niż tylko zmiany trenera.
Widmo spadku to już nie abstrakcja
Atmosfera przy Łazienkowskiej jest gęsta, a widmo spadku z Ekstraklasy przestało być jedynie abstrakcyjną teorią. Marek Papszun, zapytany o to, czy w pełni uświadamia sobie powagę sytuacji, w jakiej znalazł się klub, odpowiedział z brutalną szczerością.
„Zdawałem sobie z tego sprawę już przychodząc do Legii. To nie jest tak, że moja sama obecność tutaj da trzy punkty w każdym spotkaniu. Sytuacja jest poważna, a obraz całości jest znacznie szerszy. Musimy dać z siebie więcej, bo to, co zrobiliśmy do tej pory, to za mało” – przyznał szkoleniowiec Warszawian.
Bratobójcza walka z Dawidem Szwargą
Najbliższą okazją do przełamania będzie wyjazdowe starcie z Arką Gdynia. Mecz ten ma szczególny wymiar, ponieważ naprzeciw Papszuna stanie jego wieloletni uczeń i asystent, Dawid Szwarga. Trener Legii spodziewa się taktycznych szachów, w których żadna ze stron nie będzie miała przed sobą tajemnic.
„To będzie konfrontacja bratobójcza, bo nasze systemy i zasady gry są bardzo do siebie podobne, wręcz bliźniacze. Znam Dawida, pracowaliśmy razem i wiem, jakie ma podejście. Ten mecz będzie dla obu stron czytelny, a o wyniku zdecyduje to, kto okaże się bardziej intensywny i popełni mniej błędów” – ocenił Papszun.
Przygotowania do meczu o życie utrudnia jednak nie tylko presja tabeli, ale i pogoda. Przejście z treningów pod balonem na naturalną nawierzchnię w ujemnych temperaturach okazało się dla zawodników szokiem termicznym. Według trenera, mróz paraliżował nie tylko ruchy, ale i komunikację na boisku.
„Biorąc pod uwagę piłkę nożną, były to warunki ekstremalne i niespotykane. Niektórzy zawodnicy mieli trudności, by w ogóle się porozumiewać. Rafał Augustyniak wspominał, że gdy otwierał buzię, to aparat na zębach po prostu mu zamarzał” – relacjonował szkoleniowiec, dodając, że to właśnie presja i trudne warunki prowadzą do „irracjonalnych zachowań” piłkarzy w kluczowych momentach meczu.
„Serwis” dla Rajovicia
Jednym z największych wyzwań dla Papszuna jest odblokowanie Milety Rajovicia. Napastnik Legii zmaga się z fatalną passą, która ciągnie zespół w dół. Trener zapowiada jednak, że zamiast szukania winnych, klub postawi na wsparcie.
„Na pewno nie jest to łatwy moment dla niego, bo wisi nad nim fatum niestrzelonych bramek. Mileta ma u nas taki kolokwialny serwis – pomagamy zawodnikom każdego dnia, by byli lepsi, choć oczywiście będziemy od niego wymagać wykorzystywania sytuacji” – wyjaśnił Papszun.
Na mecz w Gdyni do kadry wracają Paweł Wszołek, Steve Kapuadi oraz Jean-Pierre Nsame. Szczególnie istotny jest powrót Kapuadiego, którego niedoszły transfer do Włoch był tematem plotek w ostatnich dniach.
„Klub włoski wycofał się w ostatniej chwili, Steve wrócił i jest brany pod uwagę przy ustalaniu składu” – uciął trener.
