Papszun niezadowolony z wyniku, ale dumny z drużyny

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
25 września 2025 08:26
Papszun niezadowolony z wyniku, ale dumny z drużyny

Niezadowolenie z wyniku, ale duma z postawy drużyny – takie mieszane uczucia towarzyszyły trenerowi Markowi Papszunowi po wczorajszym, szalonym meczu z Lechem Poznań. Raków Częstochowa zremisował 2:2, choć przegrywał już 0:2 i musiał odrabiać straty. Mimo niedosytu związanego z utratą dwóch punktów, szkoleniowiec Rakowa podkreślał, że charakter i determinacja, jakie jego zespół pokazał w drugiej połowie, są tym, czego oczekuje od swoich zawodników.

Mecz inny niż wszystkie

Spotkanie od początku wymykało się schematom. Obie drużyny zdobyły łącznie cztery bramki, a kolejne cztery zostały im anulowane po interwencjach systemu VAR. Trener Papszun przyznał, że nigdy w swojej karierze nie był świadkiem tak niezwykłego widowiska.

To był szalony mecz. Finalnie chyba skończył się wynikiem 4:4, bo oprócz remisu 2:2 mieliśmy jeszcze cztery nieuznane bramki – mówił szkoleniowiec na konferencji prasowej. – Nie pamiętam w historii takiego spotkania. Myślę, że było ono świetne dla kibiców, bo obfitowało w gole, zwroty akcji i mnóstwo sytuacji z naszej strony.

Fatalny kwadrans Rakowa

Początek meczu należał do Rakowa, który kontrolował grę, jednak po jednej z akcji Lecha wszystko się zmieniło.

Mieliśmy fatalne 15 minut, które nazwałbym naszym czarnym okresem. Zaczęliśmy popełniać proste błędy i prezentować rywalom sytuacje. W tym czasie padły dla nas właściwie cztery gole – dwa uznane dla Lecha i dwa nasze anulowane – analizował Papszun.

Mimo tak trudnej sytuacji, Raków zdołał podnieść się w drugiej połowie, odrobić straty i był bliski zwycięstwa. To właśnie ta postawa wywołała u trenera największe zadowolenie.

Gratulacje dla drużyny, że pokazała mentalność i charakter. Odrobiliśmy straty, a w drugiej połowie powinniśmy ten mecz wygrać zdecydowanie, ze sporą przewagą dwóch-trzech bramek – stwierdził z przekonaniem. – Wreszcie oglądałem taką drużynę, jaką chcę oglądać!.

Nie wszystko idealne. Tu potrzebna jest poprawa

Szkoleniowiec Rakowa nie unikał jednak trudnych tematów. Zapytany o reakcję zespołu po straconych golach, przyznał, że jest to element wymagający poprawy.

Rzeczywiście, po straconej bramce mieliśmy najgorszy okres w meczu, podobnie jak w spotkaniu z Górnikiem. Musimy nad tym pracować, żeby stracony gol nas tak nie tłamsił – powiedział. Jednocześnie podkreślił, że tak dramatyczny powrót może być dla zespołu fundamentem na przyszłość. – Powiedziałem chłopakom w szatni, żeby zapamiętali ten mecz. Przegrywaliśmy do przerwy 0:2, a mogło być gorzej. Ta wiara u sportowców nie może nigdy zginąć i cieszę się, że na drugą połowę wyszliśmy z przekonaniem, że możemy to odwrócić.

Komentarz do kontuzji Arsenicia

Niestety, spotkanie przyniosło również złe wieści. Poważnie wyglądającego urazu doznał obrońca Rakowa, Zoran Arsenić.

Nie wygląda to dobrze. Przyznam szczerze, że nie widziałem samej sytuacji faulu, bo była przy ławce gości – mówił trener. – Z tego, co mówili zawodnicy, wyglądało to bardzo źle. Słychać było nawet jakiś trzask, więc obawiamy się, czy nie doszło do złamania.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!