Niels Frederiksen najpierw zapowiedział, że jego zespół może sprawić rywalom duże problemy, a Marek Papszun odpowiedział w swoim stylu. Trener Legii przypomniał Kolejorzowi kilka bolesnych faktów.
Szkoleniowiec Lecha przed meczem przy Łazienkowskiej zwrócił uwagę na intensywność, jaką jego drużyna wynosi z europejskich pucharów.
– Legii będzie w niedzielę ciężko – zapowiedział Frederiksen.
Duńczyk przypomniał przy tym, że po spotkaniach w Europie Lech potrafił później wysoko wygrywać w Ekstraklasie. Kolejorz pokonał Radomiaka 5:1, Śląsk 4:1 i Koronę 6:1. Papszun nie zostawił tej wypowiedzi bez reakcji.
– Trener Lecha ma prawo sądzić, że Legii będzie w niedzielę ciężko – przyznał.
Po chwili dodał jednak coś „ekstra”:
– W tym sezonie Lech miał też uzasadnione apetyty awansu do Ligi Mistrzów, a jednak przegrał z przeciętną drużyną i w dużych meczach zawodzi – stwierdził trener Legii.
To już kolejny raz w ostatnim czasie, gdy Papszun pozwala sobie na publiczną szpilkę przed ważnym spotkaniem. Niedawno podobnie zrobił przed i po meczu z Wisłą Kraków. Wtedy odniósł się do wyjazdowych wyników Białej Gwiazdy, a po zwycięstwie 2:0 odpowiedział Jarosławowi Królewskiemu na wcześniejsze uwagi dotyczące stylu gry Legii.
– Mam nadzieję, że teraz nie usnął, bo mecz był pod prądem – mówił wtedy.
Teraz Papszun znów podgrzał atmosferę, tym razem przed jednym z największych klasyków w polskiej piłce. Lech przyjeżdża do Warszawy w bardzo dobrej formie ligowej, ale Legia pozostaje jedyną niepokonaną drużyną obecnych rozgrywek. Niedzielne spotkanie zapowiada się więc nie tylko jako starcie dwóch mocnych zespołów, ale również jako mecz poprzedzony wyraźną wymianą zdań między trenerami.
Początek meczu Legia Warszawa – Lech Poznań w niedzielę o godz. 17:30.
