Manny Pacquiao wyrasta na głównego bohatera skandalu, który wstrząsnął światem boksu przed planowanym rewanżem z Floydem Mayweatherem Jr. Filipińczyk właśnie przejął hollywoodzką siłownię należącą wcześniej do jego rywala, zmieniając jej nazwę na Pacquiao Prime Boxing. Jak donoszą media, ten symboliczny ruch to dopiero początek wojny, która przeniosła się z ringu do gabinetów prawnych i na grunt biznesowy.
Konflikt dotyczy zaplanowanego na 19 września starcia w Las Vegas. Choć 47-letni Pacquiao i 49-letni Mayweather podpisali trzy różne umowy, Amerykanin nagle zaczął twierdzić, że będzie to jedynie walka pokazowa. Jas Mathur, dyrektor generalny Manny Pacquiao Promotions, ujawnił, że Mayweather pobrał już zaliczkę na poczet swojej gaży. Mathur wprost nazywa zachowanie rywala naruszeniem kontraktu i zapowiada surowe konsekwencje prawne za próbę zmiany charakteru pojedynku na mniej prestiżowy.
Pieniądze na stole i drwiny z rywala
Pacquiao nie kryje irytacji postawą niepokonanego na zawodowych ringach Amerykanina. Podczas wizyty w nowym obiekcie w Hollywood, Filipińczyk wymownie skomentował postawę rywala, naśladując odgłosy kurczaka i machając ramionami, co wywołało salwy śmiechu u świadków zdarzenia. Pięściarz podkreśla, że dla niego liczy się godność i uczciwość, a dokumenty jasno wskazują na prawdziwą, zawodową walkę, a nie medialny spektakl bez znaczenia dla rekordów.
Nowa siłownia Pacquiao ma stać się prywatnym centrum treningowym dla profesjonalistów, a wizerunek Mayweathera, który wciąż zdobi ściany budynku, zostanie wkrótce usunięty. Filipińczyk planuje ekspansję swojej marki na rynek amerykański, łącząc sport z nowymi technologiami, takimi jak platforma Manny Pay. Mimo napięć prawnych i niejasnych planów Mayweathera dotyczących innych walk, obóz Pacquiao kontynuuje przygotowania do wrześniowego starcia, domagając się od rywala dotrzymania podpisanych zobowiązań.
