Fulham wyrasta na jednego z głównych rywali Evertonu w wyścigu o podpis Nestory’ego Irankundy, 20-letniego skrzydłowego Watfordu. Jak donoszą media, walka o utalentowanego reprezentanta Australii nabiera niesamowitego tempa tuż przed zamknięciem letniego okna transferowego.
Młody atakujący przyciągnął uwagę skautów po znakomitym sezonie w Championship oraz serii błyskotliwych występów na Mistrzostwach Świata 2026. Obecnie Sporting Lizbona zajmuje pole position w negocjacjach, oferując pakiet wart 15 milionów euro oraz dodatkowe 5 milionów w bonusach. Portugalczycy osiągnęli już porozumienie z samym zawodnikiem w kwestii kontraktu indywidualnego, widząc w nim idealnego następcę Francisco Trincao, który zdecydował się na przeprowadzkę do Al-Ahli. Watford jednak twardo negocjuje warunki odejścia swojej gwiazdy.
Angielskie kluby ruszają do ofensywy
Everton, prowadzony przez Davida Moyesa, od dawna monitoruje sytuację Irankundy, widząc w jego szybkości i uniwersalności kluczowe wzmocnienie formacji ofensywnej. Potrzeba transferu stała się pilniejsza, ponieważ Iliman Ndiaye jest łączony z transferem do Al-Hilal. Do gry włączyło się także Fulham, gdzie Marco Silva szuka kreatywności na skrzydłach. Oprócz klubów z Premier League, sytuację bacznie obserwują również Hull City oraz włoska Fiorentina, co tylko podbija stawkę za młodego piłkarza, który stał się jednym z najbardziej pożądanych graczy na rynku.
Mimo ogromnego zainteresowania, Watford nie zamierza tanio sprzedawać swojego diamentu. Klub z Championship odrzucił już oferty opiewające na 10 milionów funtów, uznając je za zbyt niskie. Irankunda wrócił do treningów z zespołem i przygotowuje się do nowego sezonu, podczas gdy zarząd czeka na propozycję spełniającą ich wycenę. Czas ucieka, a Sporting pozostaje pewny swego, licząc na sfinalizowanie transakcji mimo rosnącej konkurencji z Anglii. Najbliższe dni rozstrzygną, czy Australia doczeka się kolejnego reprezentanta w jednej z najsilniejszych lig świata.
