Real Madryt pokonał Real Oviedo 2:0, ale po meczu nikt nie mówi o wyniku. Kylian Mbappe wywołał skandal twierdząc, że Alvaro Arbeloa zdegradował go do roli czwartego napastnika w hierarchii zespołu. Trener Królewskich natychmiast zareagował na te doniesienia, uderzając wprost w gwiazdora swojej drużyny.
Arbeloa kategorycznie zaprzeczył wersji przedstawionej przez Mbappe w strefie mieszanej na Bernabeu. Szkoleniowiec zaznaczył, że nie posiada w kadrze czterech napastników i nigdy nie wypowiedział przypisywanych mu słów. Podkreślił, że Francuz mógł źle zinterpretować ich wcześniejszą rozmowę, ale ostateczne zdanie zawsze należy do trenera. Jeśli zawodnik nie pojawia się na boisku, jest to suwerenna decyzja sztabu, a nie efekt braku szacunku do klasy piłkarza.
Konflikt w szatni Realu Madryt przybiera na sile
Sytuacja w klubie jest napięta, co potwierdził sam Arbeloa. Trener przyznał, że spięcia nie dotyczą wyłącznie Mbappe, ale również wielu innych graczy Realu Madryt. Szkoleniowiec otwarcie mówi o trudnych relacjach i zaznacza, że nie zamierza zmieniać swojego postępowania do ostatniego dnia pracy. Arbeloa rozumie niezadowolenie zawodników, którzy nie grają, jednak kieruje się logiką i dobrem zespołu, unikając zbędnego ryzyka przed nadchodzącym starciem z Sevillą.
Pytany o niewdzięczność swoich podopiecznych, Arbeloa stwierdził, że doskonale zna mentalność piłkarzy na tym poziomie. Nie oczekuje od nich wzajemności za to, co dla nich robi, ponieważ sam był zawodnikiem i rozumie ich sposób myślenia. Mimo narastającej presji i publicznych pretensji gwiazd, trener Realu Madryt deklaruje, że ma czyste sumienie i nie żałuje żadnej podjętej decyzji ani wypowiedzianego słowa w kierunku swoich graczy.
