Dzisiejsze starcie w Lubinie to dla Wisły Płock mecz o „być albo nie być” w walce z ligową czołówką. Jeżeli Nafciarze zaliczą kolejną wpadkę, będą musieli liczyć się z tym, że wkrótce bardziej interesować będzie ich dolna, aniżeli górna część tabeli.
Sytuacja Wisły Płock przed poniedziałkowym meczem jest skomplikowana. Zespół, który jeszcze zimą zadziwiał całą Polskę, kończąc rundę jesienną na pierwszym miejscu w tabeli, dziś znajduje się w poważnym kryzysie. Po serii słabych występów, w tym ostatnich porażkach z Legią (1:2), Widzewem (0:2) oraz Piastem (0:1), „Nafciarze” nie tylko spadli z podium, ale zaczęli niebezpiecznie zbliżać się do zespołów z dolnych rejonów tabeli.
Obecnie podopieczni Mariusza Misiury mają już tylko trzy punkty przewagi nad jedenastym w tabeli Motorem Lublin, co pokazuje, jak szybko rewelacyjny beniaminek osunął się w ligowej hierarchii.
Dzisiejszy mecz jest dla Płocczan wydaje się być swego rodzaju spotkaniem ostatniej szansy. Jeśli zawodnicy Wisły przegrają w Lubinie, będą musieli przestać spoglądać w stronę podium, a zacząć realnie obawiać się walki z zespołami z dołu tabeli.
To moment prawdy: czy Wisła Płock udowodni, że nadal liczy się w grze o najwyższe cele, czy też na dobre ugrzęźnie w ligowej szarości, walcząc jedynie o to, by nie zacząć się zbliżać do „czerwonych latarni”.
Wiślacy nie są stawiani w roli faworytów w pojedynku z „Miedziowymi”. To na pewno nie jest dla nich dobra wiadomość. Kolejną negatywną jest fakt, iż Zagłębie właśnie dzisiaj stają przed szansą, by zrównać się punktami z liderem, Jagiellonią Białystok. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego z pewnością łatwo nie odpuszczą i walczyć będą o każdy centymetr murawy.
Podczas gdy Wisła Płock w ostatnich pięciu meczach zanotowała tylko jedno zwycięstwo, Zagłębie punktuje znacznie stabilniej, o czym świadczy niedawna wygrana 2:0 z Lechią Gdańsk czy cenne zwycięstwo nad Koroną Kielce. Statystyki z przeszłości, jak choćby wygrana Wisły 2:1 w sierpniu ubiegłego roku, zdają się nie mieć dziś znaczenia w obliczu fatalnej passy „Nafciarzy”. Dla Lubina to szansa na wejście na sam szczyt, dla Płocka – ostatni dzwonek, by nie stać się ligowym średniakiem.
Początek spotkania o godzinie 19. Arbitrem będzie Mateusz Piszczelok.
