Oskar Pietuszewski, po odejściu z Jagiellonii Białystok do FC Porto, radzi sobie znakomicie w nowym klubie. Najnowsze doniesienia mówią o tym, że już znalazł się na celowniku wielu piłkarskich gigantów z Europy. Pewne jest jednak jedno: polski zawodnik musi spełnić jeszcze jeden warunek, by myśleć o futbolu na najwyższym poziomie.
Choć obecna umowa byłego gracza Jagiellonii Białystok wygasa w 2029 roku, to już w nadchodzącym czerwcu w życie wejdzie nowe porozumienie, które zwiąże zawodnika z klubem aż do połowy 2031 roku. Integralną częścią statusu 17-latka w FC Porto jest klauzula odstępnego opiewająca na kwotę 60 milionów euro.
Tak wysoka wycena stanowi jasny sygnał dla potencjalnych kupców, że Porto nie zamierza tanio sprzedawać swojego diamentu, a ewentualna transakcja będzie wymagała od zainteresowanych stron przedstawienia niezwykle silnych argumentów finansowych i merytorycznych.
Mimo ogromnego zainteresowania ze strony takich marek jak Atletico Madryt czy Chelsea Londyn, opuszczenie Estádio do Dragão przez Polaka w najbliższym oknie transferowym wydaje się mało prawdopodobne. Plan rozwoju zawodnika zakłada, że Pietuszewski spędzi w Porto co najmniej jeszcze jeden pełny sezon.
Kluczowym etapem jego kariery ma być debiut i regularne występy w Lidze Mistrzów, co będzie stanowiło przeskok jakościowy względem dotychczasowych doświadczeń zawodnika w pucharach.
Eksperci i skauci monitorujący postępy młodego Polaka, w tym przedstawiciele klubów Premier League, uzależniają ostateczne decyzje o transferze właśnie od postawy młodego gracza w najbardziej prestiżowych rozgrywkach kontynentu.
Jeśli Pietuszewski potwierdzi na „europejskich salonach” swoją dyspozycję w następnym sezonie, w połowie kolejnego roku spekulacje o przenosinach do europejskiego giganta mogą zamienić się w konkretne oferty.
